Z zasobów mórz i oceanów musimy korzystać w sposób zrównoważony

Z zasobów mórz i oceanów musimy korzystać w sposób zrównoważony

Rozmowę z Justyną Zajchowską z Fundacji WWF Polska przeprowadziła Agnieszka Kłopotowska, menedżerka projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Wywiad pochodzi z publikacji „17 wyzwań dla Polski – 17 odpowiedzi. Co firmy w Polsce mogą zrobić dla realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju?”, wydanej przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w październiku 2018 roku.

Pobierz publikację >>

***

Dlaczego temat ochrony mórz i zasobów morskich został wyodrębniony przez ONZ jako osobny obszar pośród 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju? Czy nie wystarczyło potraktować tematu wszystkich zasobów wodnych na ziemi wspólnie?

Morza i oceany pokrywają ponad 70% powierzchni kuli ziemskiej. Pomimo tego, że nie widzimy gołym okiem procesów w nich zachodzących, pod wodą – oprócz nadal bujnego i niezwykłego życia – kryje się również wiele problemów i niepokojących zjawisk, za którymi stoi działalność człowieka. Od nadmiernej eksploatacji ryb i innych
organizmów morskich, poprzez odpady i zanieczyszczenia trafiające do mórz między innymi z lądu, po zakwaszenie oceanów, będące następstwem zwiększonej ilości dwutlenku węgla w atmosferze.

Wszystkie te problemy mórz i oceanów zostały ujęte w Celu Zrównoważonego Rozwoju nr 14 pod nazwą Chronić oceany, morza i zasoby morskie oraz wykorzystywać je w sposób zrównoważony. Cel ten przypomina, że bezmiar oceanów, choć niewiarygodnie ogromny (ich powierzchnia wynosi ok. 361 mln km²!), nie może być traktowany jak śmietnik na odpady plastikowe czy zbiornik na ścieki, a jego odporność na presję ze strony działalności człowieka ma swoje granice. Przypomina również, że żywe zasoby morskie, eksploatowane w sposób niezrównoważony, mogą się wyczerpać.

Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) z 2016 r. ok. 30% zbadanych stad ryb na świecie jest przełowiona, a ok. 60% stad poławianych jest na najwyższym możliwym poziomie. Odbudowanie do 2020 roku populacji ryb co najmniej do poziomów zrównoważonych jest bardzo ważnym celem szczegółowym, zdefiniowanym w ramach SDG 14. Przypomnijmy, że ryby stanowią główne źródło białka w diecie aż ok. 3 mld ludzi. Odtworzenie żywych zasobów morskich, a tym samym – umożliwienie dostępu do ryb przyszłym pokoleniom – jest więc kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa żywności w perspektywie długoterminowej.

A przenosząc się na nasze lokalne podwórko, które z celów szczegółowych 14 SDG dotyczą w największym stopniu bezpośrednio naszego morza?

Spośród licznych problemów i wyzwań, na które odpowiadają cele szczegółowe SDG 14, trzy mają szczególne znaczenie dla Morza Bałtyckiego, a więc i dla Polski. Są to: zanieczyszczenia wód morskich substancjami odżywczymi (tzw. biogenami), przełowienie – nadmierna eksploatacja ryb oraz odpady morskie.

Bałtyk jako morze zamknięte, połączone z oceanem jedynie poprzez nieliczne i wąskie cieśniny duńskie, jest szczególnie narażony na negatywne konsekwencje niekorzystnego zjawiska tzw. eutrofizacji, czyli przeżyźnienia. Do przeżyźnienia dochodzi wtedy, gdy w wodzie znajdują się nadmierne ilości tzw. związków biogennych, czyli azotu i fosforu, które stanowią pożywkę dla glonów i sinic. Na skutek eutrofizacji dochodzi więc do masowego ich zakwitu, co zauważalne jest gołym okiem jako woda zabarwiona na intensywnie zielony kolor. Nadmierne ilości azotu i fosforu trafiają do Bałtyku rzekami, a pochodzą m.in. z rolnictwa (z nadmiernie stosowanych na polach uprawnych nawozów) czy z nieoczyszczonych ścieków. Niestety, masowy zakwit glonów to dopiero początek kaskady problemów wiążących się z nadmiarem substancji odżywczych w wodach morskich. W konsekwencji zakwitu glonów utrudnione jest przenikanie światła słonecznego do głębszych warstw wody, a to z kolei prowadzi do zamierania organizmów roślinnych żyjących przy dnie, wykorzystujących światło w procesie fotosyntezy. Kiedy obumierające glony i sinice opadną następnie na dno morskie, ulegają rozkładowi, zużywając w tym procesie olbrzymie ilości tlenu. Kiedy
tlenu zabraknie, proces rozkładu kontynuowany jest przez bakterie beztlenowe, które dodatkowo produkują szkodliwy siarkowodór. W ten sposób w Morzu Bałtyckim powstają obszary częściowo lub całkowicie pozbawione tlenu (tzw. pustynie denne lub martwe strefy), w których niemożliwe jest życie organizmów morskich. Powierzchnia
martwych stref w Bałtyku zajmuje obecnie aż ok. 14% powierzchni dna morza. Celem szczegółowym w ramach SDG 14 jest to, aby do 2025 roku zapobiegać i znacznie zmniejszyć poziom wszelkich rodzajów zanieczyszczeń morza, w szczególności powstałych w wyniku działalności na lądzie, w tym zrzucaniu do mórz odpadów stałych i zanieczyszczeń substancjami odżywczymi.

Jeżeli chodzi o problem odpadów morskich, to ich specyficznym przykładem są zagubione sieci rybackie – tzw. sieci widma. Te zalegające pod wodą sieci stale „łowią” w sposób bierny i stanowią niebezpieczną, często śmiertelną, pułapkę dla zwierząt morskich takich jak ryby, nurkujące ptaki morskie czy ssaki morskie, np. występujące w Morzu Bałtyckim foki i morświny. Dodatkowo zrobione z plastiku zagubione sieci rybackie, które z czasem ulegają rozkładowi, są źródłem dostających się do wody cząsteczek szkodliwego tzw. mikroplastiku. Szacuje się, że na dnie Morza Bałtyckiego zalega obecnie 800 ton „sieci widm”.

Niestety, Morza Bałtyckiego, a zatem także i Polski, dotyczy także problem nadmiernej eksploatacji ryb. Według Międzynarodowej Rady Badań Morza obecnie 60% zbadanych stad ryb z Morza Bałtyckiego jest nadmiernie eksploatowanych, w tym ważne gospodarczo dla Polski dwa stada bałtyckiego dorsza. Celem szczegółowym w ramach Celu Zrównoważonego Rozwoju 14 jest zakończenie nadmiernych połowów oraz wyeliminowanie połowów nielegalnych do 2020 roku, tak aby doprowadzić do odtworzenia stad ryb. Dodatkowo celem jest także zapewnienie ochrony ekosystemów morskich i przybrzeżnych oraz zrównoważone zarządzanie rybołówstwem, czyli gospodarowanie żywymi zasobami morskimi w taki sposób, aby uniknąć niekorzystnego oddziaływania działalności połowowej na ich stan.

Jak widzi Pani rolę biznesu w realizacji założeń Celu 14?

Rola biznesu w doprowadzeniu do skutecznej ochrony oceanów i mórz oraz w zapewnieniu zrównoważonego wykorzystania zasobów morskich jest, oczywiście, bardzo duża. Przykładowo, jeżeli chodzi o zdefiniowaną w SDG 14 konieczność zakończenia przełowienia oraz wyeliminowanie nielegalnych połowów do 2020 r. w celu odtworzenia populacji stad ryb do zrównoważonych poziomów, kluczowe znaczenie ma oferta dostępnych produktów rybnych w sieciach handlowych. Jeżeli detaliści oferować będą w swoich sklepach tylko ryby i owoce morza pochodzące ze zrównoważonych połowów i stabilnych populacji ryb, to ułatwi to świadomym konsumentom odpowiedzialne zakupy. Biznes może pełnić więc rolę stymulującą do zmiany postaw społeczeństwa. Detalistom pragnącym dokonać przejścia na ofertę produktów rybnych pochodzących ze zrównoważonych połowów, WWF Polska przychodzi z pomocą – z praktycznym narzędziem, jakim jest Poradnik Rybny „Jaka ryba na obiad?”. W poradniku tym WWF podpowiada, które ryby i owoce morza wybrać, a których unikać, aby był to wybór przyjazny środowisku morskiemu. Poradnik jest dostępny w formie elektronicznej.

Precyzując, jak to zaangażowanie, według Pani obserwacji, wygląda w Polsce? Czy są takie obszary zidentyfikowane przez ONZ jako wymagające uwagi, w które biznes w Polsce się już zaangażował?

Biznes to pojemne słowo, które mieści w sobie wiele rodzajów przedsiębiorców. Jeśli mówimy o polskich reprezentantach przemysłu rybackiego, to są oni na przykład zaangażowani w prace Bałtyckiego Komitetu Doradczego, którego zadaniem jest dostarczanie rekomendacji na temat zarządzania rybołówstwem m.in. do Komisji Europejskiej i ministerstw odpowiedzialnych za rybołówstwo państw członkowskich Unii Europejskiej. W komitecie tym zasiadają również przedstawiciele organizacji pozarządowych działających w obszarze ochrony środowiska. Pomimo tego, że nie zawsze udaje się osiągnąć kompromis i jednolite, wspólne doradztwo ze strony NGO-sów i sektora rybackiego, to jednak zdarza się sformułowanie dobrych, ambitnych, wspólnych rekomendacji na drodze konsensusu, w myśl zasad zrównoważonego rybołówstwa.

Ponadto przedstawiciele przemysłu rybackiego, w tym polscy przetwórcy, bardzo chętnie i licznie pojawiali się na organizowanych w ubiegłych latach przez WWF Polska spotkaniach tzw. Okrągłego Stołu Rybackiego, gdzie możliwy był dialog między różnymi zainteresowanymi rybołówstwem stronami, a tematem rozmów były różne zagadnienia z zakresu zrównoważonego rybołówstwa, w tym ekosystemowe podejście do zarządzania rybołówstwem, zmniejszenie
negatywnego wpływu działalności połowowej na środowisko morskie itp.

To jeśli chodzi o biznes związany bezpośrednio z rybołówstwem. A jak wygląda sprawa z zaangażowaniem innych branż, a także w inne zadania wyodrębnione w ramach 14 SDG?

Na pewno warto, aby polscy detaliści mocniej zaangażowali się we wzbogacanie swojej oferty produktów rybnych w ryby pochodzące ze stabilnych, zdrowych stad oraz złowione w sposób zrównoważony, tzn. pochodzące z połowów o jak najmniejszym negatywnym oddziaływaniu na środowisko morskie. Tak samo ważne jest, aby sprzedawcy rezygnowali ze sprzedaży gatunków zagrożonych wyginięciem (jak np. krytycznie zagrożony wyginięciem węgorz europejski) oraz pochodzących z przetrzebionych stad lub złowionych w sposób destrukcyjny dla środowiska morskiego. Dobrą praktyką byłoby również dopuszczanie do sprzedaży jedynie tych produktów rybnych, które są odpowiednio opisane. Pamiętajmy, że na opakowaniu powinny znaleźć się następujące informacje: nazwa handlowa i systematyczna gatunku oraz jego nazwa łacińska; metoda pozyskania (ryby i organizmy złowione lub wyhodowane); obszar połowu (lub kraj produkcji – w przypadku ryb hodowlanych) oraz nazwa zastosowanych narzędzi połowowych.