Zjawiska dotyczące miast zaczynają być globalne, ich znaczenie rośnie

Ta informacje została zamieszczona w portalu powyżej 8 lat temu.
Dane w niej opisane i stan prawny, na który się powołuje, mogły się zdezaktualizować.
6 czerwca 2016

W Europie Zachodniej miasta muszą wziąć na siebie wyzwanie przyjęcia uchodźców. Znaczenie samorządów z różnych powodów rośnie – uważa europoseł Jan Olbrycht.

Europarlamentarzysta był jednym z panelistów podczas poniedziałkowego forum poświęconego unijnemu programowi dla miast (Agendzie Miejskiej) w Amsterdamie. Spotkanie zorganizował Europejski Komitet Regionów, wspólnie ze Stowarzyszeniem Gmin Holenderskich, Związkiem Prowincji Holandii, miastem Amsterdam i prowincją Noord-Holland.

Serwis Samorządowy PAP: W poniedziałek został podpisany Pakt Amsterdamski dotyczący wdrożenia Agendy Miejskiej. Jakich działań możemy oczekiwać po przyjęciu dokumentu?

Jan Olbrycht, europoseł: Tematyka miejska przewijała się przez sprawy europejskie od dłuższego czasu, pojawiło się kilka dokumentów programowych, jak Karta Lipska, Deklaracja z Toledo czy Deklaracja z Rygi.

Holendrzy podjęli temat i zaproponowali podejście bardziej dopracowane organizacyjnie. Tzw. Pakt Amsterdamski jest dokumentem, który przekłada Agendę Miejską, będącą bardzo ogólnym dokumentem, na język konkretu.

Ministrowie zajmujący się kwestiami miejskimi podpisali dokument powołujący 12 partnerstw, cztery z nich już właściwie funkcjonują, nieformalnie, trochę na zasadzie eksperymentu.

Będzie to 12 głównych tematów dotyczących problematyki miejskiej, do każdego z nich zostanie dobranych 15 osób, które będą reprezentować: rządy, jakieś konkretne miasto, międzynarodowe organizacje samorządowe i ekspertów.

Jakie będzie zadanie tej grupy?

Grupa będzie przez trzy lata pracowała nad określonym tematem, żeby można było wypracować najlepsze modele, najlepsze kierunki działania, żeby miało to przełożenie na decyzje europejskie.

Chodzi również o wymianę doświadczeń, nowe instrumenty i środki finansowe. Częściowo już się to nam udało zrealizować w perspektywie 2014-2020, kiedy wywalczyliśmy Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, pomysł na nie wyszedł od europosłów. Towarzyszyło temu hasło wzmacniania miasta i jego otoczenia. Był to pomysł na zwrócenie uwagi na tereny zurbanizowane.

Moim zdaniem to zadziałało, państwa członkowskie zorientowały się, że jest to temat, którym warto się zająć, bo dzisiaj coraz więcej rzeczy dzieje się w miastach, ponieważ coraz więcej osób przenosi się do miast.

Czego będą dotyczyły partnerstwa?

Lista tematów nie jest zamknięta, ona może być poszerzana w przyszłości. Pierwsze z tych partnerstw już ruszyły, eksperymentalnie, np. Słowacy odpowiadają za partnerstwo związane z budownictwem mieszkaniowym, Holendrzy za migrację w miastach, jako temat, który trzeba rozpracować.

Innymi słowy dokument nie będzie takim typowym europejskim manifestem, jak to się często zdarza, mówiącym, iż ministrowie uważają, że coś jest ważne i trzeba się tym zająć. Tym razem dokument kończy się konkretnym wnioskiem organizacyjnym: przystępujemy natychmiast do powołania 15-osobowych grup, które zaczynają pracę merytoryczną. Uważam, że to jest dobry sygnał, pokazujący zupełnie inne, bardziej praktyczne podejście.

Jakie znaczenie ma wdrożenie tego dokumentu dla samej Unii?

Unia Europejska od dłuższego czasu powtarza, że najważniejsze jest odejście od sektorowości, robienie czegoś w sposób zintegrowany, tzw. integrated approach, podejście zintegrowane. To ładnie brzmi, gorzej z realizacją.

W przypadku miast specyfika tego zjawiska powoduje, że podejście zintegrowane samo się narzuca, nie da się kierować miastem bez podejścia zintegrowanego, to jest najlepsze miejsce na pokazanie odejścia od sektorowości. Miasta stały się takim bardzo ciekawym wehikułem dla wprowadzania różnych rozwiązań.

Obecnie toczy się dyskusja nad przyszłym kształtem polityki spójności. Jaką pozycję zajmują w niej miasta?

Silne państwa członkowskie będą chciały zmniejszyć pieniądze na politykę regionalną, twierdząc, że mamy do czynienia z mniejszą ilością dysproporcji i trzeba przeznaczyć pieniądze na innego typu działania proinwestycyjne.

W przypadku miast ta dyskusja nabiera innego charakteru, nie mówi się już o biedniejszych i bogatszych. Wszyscy mają miasta, z jednej strony z bardzo pozytywnymi zjawiskami jak rozwój czy innowacyjność, z drugiej strony – ze skomplikowanymi problemami.

Na przykład wszędzie w Europie Zachodniej miasta muszą wziąć na siebie wyzwanie przyjęcia uchodźców. Dlatego walczyliśmy od dłuższego czasu o to, żeby Unia zajęła się miastami, ale nie w sensie narzucania im rozwiązań, bo miasta są silne i same najlepiej o sobie decydują. Nawiasem mówiąc, miasta się obawiały, że Unia wkroczy w ich kompetencje. Natomiast tu chodziło o to, żeby wymyślić instrumenty, które będą im pomagały.

Czy w związku z tym pana zdaniem znaczenie miast rośnie?

Z różnych powodów znaczenie miast rośnie, ONZ do tej pory zajmował się miastami głównie na terenach Afryki czy Azji. W Chinach dochodziło do radyklanej urbanizacji, to samo działo się w Afryce. Dzisiaj przygotowujemy dokumenty oenzetowskie na spotkanie w Quito w Ekwadorze, tzw. Habitat III, gdzie w gruncie rzeczy pokazuje się, że zjawiska dotyczące miast zaczynają być globalne, dotyczą również Europy.

Wśród tzw. celów zrównoważonych dwudziestego pierwszego wieku jest również cel poświęcony miastom. Ta problematyka zaczyna być coraz bardziej istotna w skali europejskiej, w skali światowej. Dlatego też walczymy o to, żeby Unia zajęła się tym na poważnie.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP