Polskie miasta coraz lepiej radzą sobie z problemem wąskich gardeł komunikacyjnych

20 maja 2014

Dotyczy firmy: Deloitte,

Miastem, które w Polsce najbardziej boryka się z problemem tzw. wąskich gardeł komunikacyjnych jest Warszawa, zarówno pod względem ich ilości jak i długości. Wśród 7 największych polskich miast, najlepiej pod tym względem wypadają Katowice gdzie wąskich gardeł nie ma i Gdańsk, gdzie zidentyfikowano tylko jedno takie miejsce. Zdaniem ekspertów Deloitte i Targeo.pl władze samorządowe polskich aglomeracji powinny skupić się na rozwiązaniu problemu wąskich gardeł, które przyczyniają się do powstawania korków. Uruchomiony dziś w Warszawie przez Targeo i Deloitte licznik kosztów korków, ma pomóc kierowcom i władzom miasta w monitorowaniu na bieżąco sytuacji na warszawskich ulicach.

Czas spędzony w korkach można byłoby przeznaczyć na pracę lub odpoczynek. Zatem z ekonomicznego punktu widzenia jest to strata, której rozmiar można oszacować jako koszt utraconych korzyści. Kierowcy pracujący w siedmiu największych miastach Polski – Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Gdańsku – stracili w korkach w 2013 r. łącznie średnio 13,1 mln zł dziennie, czyli 289 mln zł miesięcznie i 3,46 mld zł rocznie.

Przez ostatnie lata największe postępy w rozładowywaniu korków poczyniły Gdańsk i Warszawa. Jednak we wszystkich analizowanych przez nas miastach widzimy, że nawet niewielka poprawa, liczona dziennie w minutach, nabiera makroekonomicznego znaczenia i w skali roku daje spore oszczędności” – mówi Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte Business Consulting.

Jedną z przyczyn powstawania korków są właśnie wąskie gardła komunikacyjne. Wąskie gardła to odcinki drogi o długości co najmniej 500 metrów, na których łączny czas utrudnień w obu szczytach: porannym (godz. 7.30 – 9.30) i popołudniowym (godz. 15.00 – 18.00) wynosi średnio co najmniej 1,5 h dziennie.

W raporcie Deloitte i Targeo.pl dla każdego miasta wytypowano takie właśnie odcinki stałych zatorów. „Analizując wąskie gardła staramy się znaleźć źródło problemu. Zaskakująco często, pojedynczy korek, którego długość i czas zmienia się w ciągu dnia, rozładowuje się w jednym, konkretnym miejscu. I właśnie tam zwykle jest przyczyna pierwotna – sygnalizacja świetlna, zwężenie albo roboty drogowe” – mówi Rafał Mikołajczak, Prezes Zarządu Indigo, operatora serwisu Targeo.pl.

Oceniając wąskie gardła eksperci brali pod uwagę stopień ich uciążliwości dla kierowców, czyli ich długość, czas trwania utrudnień w ciągu dnia i opóźnienie generowane w godzinach szczytu. „Miasto może mieć małą ilość wąskich gardeł, ale w newralgicznych jego punktach. Ważna jest też ich lokalizacja z punktu widzenia np. rozwoju miasta, ośrodków edukacyjnych, politycznych czy turystycznych, ścisłe centrum miasta, miasteczka biznesowe, trasy tranzytowe etc. Niektóre wąskie gardła mogą być łatwo udrożnione, a inne mogą wymagać znacznych i kosztownych zmian w organizacji ruchu. Dlatego każdy ze wskazanych odcinków należy analizować i oceniać indywidualnie” – dodaje Rafał Mikołajczak.

Wąskie gardła najbardziej dotykają Warszawę. Występują one głównie na drogach prowadzących do centrum miasta z dalszych dzielnic oraz na trasach tranzytowych, jak remontowana obecnie Trasa Toruńska czy Aleja Krakowska. Występują także w lokalizacjach, w których mieści się dużo biurowców, jak ulice Marynarska i Postępu na Służewcu.

Z ośmioma wąskimi gardłami muszą borykać się mieszkańcy Krakowa, który w tej chwili jest najbardziej zakorkowaną aglomeracją w Polsce. Stojąc w korkach, krakowscy kierowcy tracą miesięcznie prawie osiem godzin. Wśród tych najtrudniejszych miejsc znajdują się m.in. ulice Prądnicka (w stronę krajowej „siódemki”), Konopnickiej, Nawojki, Czarnowiejska czy Nowohucka. W ciągu trzech ostatnich lat władzom Krakowa udało się zredukować trzy wąskie gardła.

Po pięć takich miejsc mają Łódź, Wrocław i Poznań. „Gdy spojrzymy na mapy poszczególnych miast można zauważyć, że wąskie gardła bezpośrednio sąsiadują ze sobą, wskazując skrzyżowanie lub odcinek drogi, który jest pierwotnym powodem problemu. Dalsza analiza opóźnień w ich otoczeniu pokazuje, że często możemy tam zaobserwować kumulacje kilku ponadprzeciętnych utrudnień w bezpośrednim sąsiedztwie. Takie informacje warto byłoby dokładnie analizować pod kątem możliwych usprawnień w organizacji ruchu” – mówi Rafał Antczak.

Warto zwrócić uwagę, że w miastach najmniej zakorkowanych wąskie gardła praktycznie nie występują – w Gdańsku wytypowano tylko jeden taki odcinek (fragment ulicy Wyspiańskiego), a w Katowicach – żadnego. Wszystkie miasta poprawiły komfort jazdy swoim kierowcom i przez trzy lata znacząco zredukowały liczbę i długość wąskich gardeł. Najlepiej pod tym względem poradził sobie Gdańsk, który jeszcze w 2011 roku miał ich aż dwanaście o łącznej długości nieco ponad 20 km. Natomiast o połowę zmniejszyła się liczba wąskich gardeł w Poznaniu i Wrocławiu.

* dla analizy wybrano 10 największych wąskich gardeł.

Źródło: informacja prasowa