Jerzy Hausner: To nie zysk powinien być celem firmy

19 września 2016

– Gra na zysk za wszelką cenę to działalność rabunkowa, a nie rozwojowa. Przypomina to kogoś, kto czerpie korzyści z wycinania lasu, ale nie myśli o tym co będzie, jak go do końca wytnie – mówi prof. Jerzy Hausner, były wicepremier, minister gospodarki i członek Rady Polityki Pieniężnej. W wywiadzie dla money.pl przekonuje, że tylko radykalna zmiana myślenia o biznesie może uratować – będącą w głębokim kryzysie – gospodarkę rynkową.

Przewartościowanie ma się dokonać za sprawą stworzonej przez Jerzego Hausnera i Mateusza Zmyślonego nowej filozofii biznesu – Open Eyes Economy. To koncepcja, która zakłada, że przyszłość należy do firm, które udowodnią swoją wiarygodność i społeczną przydatność. Z myślenia o maksymalizacji zysku miałyby się one przestawić na uczciwe traktowanie swoich pracowników, partnerów i klientów. Według tej idei dopiero w efekcie takiego podejścia możliwe będzie osiąganie zysku.

Krzysztof Janoś, money.pl: Ludzką chciwość chce pan zastąpić wiarą w to, że wartości są ważniejsze. I to w sytuacji, kiedy świat nękany jest kolejnymi kryzysami, a zaufanie do elit politycznych i gospodarczych szoruje po dnie. Brzmi jak mission impossible.

Jerzy Hausner: Oczywiście na kryzys można zareagować strachem, chowając się do swoich norek i walcząc o przetrwanie w myśl zasady „nasza chata skraja”. To zupełnie naturalna reakcja. Ja jednak wolę w kryzysie widzieć pewną szansę na zmianę, tym bardziej, że pokazuje nam niezbicie, iż stare podejście już się nie sprawdza.

Nie szukam kamienia filozoficznego, tylko nowego modelu działalności gospodarczej i zarządzania. Ma pan ma rację, że w przypadku biznesu, gdzie myślenie jest schematyczne i podporządkowane dążeniu do maksymalizacji zysku, będzie to bardzo trudne. Nie mam wątpliwości, że napotkamy opór, bo go doświadczam. Często słyszę, że to utopia, bo jeżeli tylko któraś z firm zacznie grać według innych reguł, to przestanie być konkurencyjna. Wierzę jednak, że taki przedsiębiorca na dłuższym dystansie jednak wygra. Nowe idee zawsze budzą nieufność, reakcje są różne.

Przedsiębiorca oczywiście nie może przewidzieć przyszłości, dlatego musi się skupić na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: czym ma się kierować przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Co jest jego busolą, do czego zmierza, po co to robi, co wyróżnia jego firmę i jego proces wytwarzania dóbr. Wiele rzeczy można podrobić, ale jeżeli te różnice budowane są organicznie, to tego podrobić się nie da.

W pańskiej filozofii pojawia się przebudzony konsument. Z czego ma się obudzić? Dlaczego to, co ma teraz, miałoby nagle przestać być wystarczające?

Obecnie mamy tak ułatwiony dostęp do informacji, że z natury rzeczy klient jest lepiej poinformowany i bardziej świadomy. Jest też cała masa organizacji, które informują go o wielu istotnych kwestiach, ostrzegają przed możliwością popełnienia niewłaściwego wyboru, np. zakupu produktów wytwarzanych w nieludzkich warunkach z pominięciem elementarnych zasad lub przez nieletnich.

Ludzie w rozwiniętych gospodarkach zaspokoili już swój głód konsumpcyjny i teraz szukają czegoś więcej. Uciekają od życia poświęconego konsumpcji, szukają sensu, szukają wartości.

więcej: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/hausner-open-eyes-economy-zysk-firmy-ekonomia,3,0,2154243.html