Czy każda koszulka z Bangladeszu na prawdę jest synonimem wyzysku?

5 czerwca 2014

Obchody 25-lecia transformacji ustrojowej w Polsce zostały delikatnie przyćmione przez informację na temat pochodzenia koszulek rozdawanych przez Kancelarię Prezydenta RP. Okazało się bowiem, że zostały one wyprodukowane w Bangladeszu, którego sektor odzieżowy jest synonimem najgorszego wyzysku, szczególnie po katastrofie kompleksu Rana Plaza.

W Rana Plaza produkowano również na zlecenie polskich marek. Niestety, chociaż minął już ponad rok od tego tragicznego wydarzenia firmy nie zmieniły swojego postępowania, co dobitnie pokazuje raport „Grubymi nićmi szyte” opublikowany przez CleanClothes Polska i Fundację Kupuj Odpowiedzialnie. W fabrykach szyjących na potrzeby polskich firm odzieżowych w dalszym ciągu drastycznie łamane są prawa pracownicze. Urlop, płatne nadgodziny, chorobowe, a nawet czas na sen i wolny weekend znajdują się poza zasięgiem dużej części pracowników opisywanych w raporcie zakładów. Również płace nie pozwalają na zaspokojenie potrzeb tak podstawowych jak zakup produktów mięsnych i ryb, o opłatach za mieszkanie, czy edukacji dzieci nie wspominając – o czym czytamy w raporcie.

Jest jednak druga strona tego samego medalu. W Bangladeszu działa 5000 fabryk odzieżowych, przemysł ten generuje 17% PKB i stanowi 78% całego eksportu tego kraju. Pracę w tej branży znalazło ponad 4 mln osób. Pomimo tragicznych warunków zatrudnienia daje ona szansę na utrzymanie się przenoszącym się do miast mieszkańcom terenów rolniczych. W Bangladeszu, poza fabrykami takimi jak Rana Plaza, czy tymi uwzględnionymi w raporcie „Grubymi nićmi szyte”, istnieją również zakłady, które spełniają normy prawa krajowego. Jak mówi Rokeya Rafique – bangladeska specjalistka ds. praw kobiet oraz praw pracowniczych, stanowią około 30% wszystkich zakładów. W Bangladeszu swoje ubrania szyją również firmy, które nie mogą sobie pozwolić na łamanie praw pracowniczych, takie jak Patagonia Inc.

Wydaje się jednak, że największe zmiany mogą zostać wywołane przez dobrowolne działania firm, które, jak pokazuje Analiza Tematyczna Forum Odpowiedzialnego Biznesu „Zrównoważony łańcuch dostaw: trendy i innowacje” stają się coraz częstsze. Przykładem może być, poza wskazaną wcześniej Patagonią, szereg firm wskazanych w publikacji: Unilever, IKEA czy Kompania Piwowarska. Każda z nich podejmuje działania na innym polu, dla przykładu IKEA, wprowadziła kodeks etyczny dla dostawców i dba poprzez kontrole o jego respektowanie. Powstaje również coraz więcej narzędzi, które wspierają firmy w działaniach na rzecz bardziej zrównoważonego łańcucha dostaw. Publikacja „Zrównoważony łańcuch dostaw: trendy i innowacje” wskazuje SEDEX czy EcoVadis, a także narzędzia informatyczne takie jak CSRware’s Sustainability Supply Chain czy COMPASS.

Ostatecznie wszystko pozostaje w rękach konsumentów. To oni poprzez swoje wybory mogą wpływać na przedsiębiorstwa by wybierały dostawców, których pracownicy pracują w dobrych warunkach i za godziwą pensję. I chociaż świadomość konsumentów, także w Polsce rośnie, to ciągle pojawia się pytanie: czy naprawdę jesteśmy gotowi zapłacić dużo więcej za t-shirt wyprodukowany w lepszych warunkach?