Zwierzęta zasługują na więcej

Zwierzęta zasługują na więcej

Artykuł Dobrosławy Gogłozy – prezeski i założycielki Stowarzyszenia Otwarte Klatki, koordynatorki NEAR Network for Eastern European Animal Rights, koalicji organizacji prozwierzęcych z Europy Środkowo-Wschodniej, pochodzi z Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”.

Czasy, w których klienci głosowali tylko za pomocą portfeli, mamy już dawno za sobą. W dobie mediów społecznościowych, niezadowoleni klient lub klientka poinformują o przyczynach swojego rozczarowania wszystkich znajomych.

Jeśli przyczyną zawodu będzie powodowane przez firmę cierpienie zwierząt, nie skończy się na wpisach na Facebooku. Organizacje mogą spodziewać się petycji za wycofaniem produktów z półek sklepów, pikiet pod swoimi siedzibami w najbardziej prestiżowych lokalizacjach, zasypywania biura tysiącami maili i listów oraz trwającego wiele dni blokowania linii telefonicznej przez osoby dzwoniące w sprawie konkretnych przypadków okrucieństwa wobec zwierząt.

To nie koniec listy potencjalnych zagrożeń. Im dłużej trwa opór firmy we wprowadzaniu lepszych rozwiązań dobrostanowych, tym bardziej prawdopodobne jest powstanie spersonalizowanych stron internetowych ze zdjęciami i filmami przedstawiającymi praktyki, których zakończenia ludzie domagają się od przedsiębiorstwa. Same filmy i zdjęcia trafią do gazet i telewizji, bo przemoc wobec zwierząt porusza społeczeństwo i przez to jest bardzo interesującym dla mediów tematem.

Im znaczniejsza marka, tym wyższe prawdopodobieństwo, że w wywieranie na nią nacisku włączą się celebryci, co da kampanii jeszcze większy zasięg medialny. W grę wchodzi też rozdawanie klientom przed sklepami ulotek na temat okrutnych praktyk stosowanych przez organizacje, pokazywanie klientom filmów z ferm, w których firma zaopatruje się w produkty, oraz opłacanie billboardów albo reklam telewizyjnych informujących o praktykach przedsiębiorstwa. Warto zaznaczyć, że takie billboardy lub reklamy są opłacane dzięki akcjom crowdfundingowym, w które ludzie bardzo chętnie się włączają, a sama zbiórka dodatkowo nagłaśnia problem i doprowadza do kolejnego nadszarpnięcia wizerunku firmy.

To wszystko sprawia, że nawet olbrzymie marki decydują się przy pierwszej okazji siadać do stołu z organizacjami działającymi na rzecz zwierząt i rozmowa toczy się już tylko o tym, ile realnie potrzebują czasu na wymuszenie zmian na swoich dostawcach albo na znalezienie nowych dostawców. Większość sukcesów w zakresie rezygnacji m.in. z używania jajek klatkowych lub futer ze zwierząt została osiągnięta bez nawet jednego dnia kampanii. Dla obu stron jest to rozwiązanie najbardziej korzystne.

Obecnie organizacje prozwierzęce zdecydowały się skupić na kilku najbardziej drastycznych praktykach i wspólnie dążyć do całkowitego odesłania ich do lamusa. Jeśli firma jest zaangażowana w stosowanie którejś, może bardzo szybko stać się obiektem agresywnej i medialnej kampanii, więc dobrze rozważyć wycofywanie się z nich, zanim dojdzie do konfrontacji.

Do tych praktyk należą:

  • wykorzystywanie futer ze zwierząt,
  • używanie angory (sierści królików, często wyrywanej żywcem),
  • sprzedawanie foie gras (wątrób przymusowo tuczonych kaczek lub gęsi),
  • używanie jajek klatkowych (oznaczonych numerem „3”),
  • stosowanie mięsa świń z ferm, które trzymają zwierzęta w klatkach,
  • stosowanie mięsa świń z ferm, które nie przeszły na kastrację chemiczną (kastracja mechaniczna polega na obcinaniu małym prosiakom jąder bez znieczulenia),
  • niedostosowanie się do minimum dobrostanowego dla hodowli brojlerów (minimum dobrostanowe określa m.in. zagęszczenie zwierząt na fermie),
  • używanie w produktach kosmetycznych tzw. oleju z norek (łoju norek, który produkują niektóre fermy futrzarskie),
  • używanie puchu kaczek lub gęsi, który pochodzi z ferm foie gras albo z ferm stosujących podskub przyżyciowy (wyrywanie żywcem piór).

Co do wszystkich tych praktyk jest już konsensus, że nie będą akceptowane i organizacje prozwierzęce stopniowo zastosują nacisk na firmy, żeby się z nich wycofywały. Te praktyki są uznane za absolutnie niemoralne i nie ma znaczenia to, że obecnie są legalne.

W Polsce największy nacisk kładziony jest lub będzie w niedługim czasie na to, żeby firmy rezygnowały z futer odzwierzęcych, jajek z ferm klatkowych oraz aby wprowadziły lepszy dobrostan na fermach kurczaków brojlerów i fermach świń. W lutym odbyło się w Warszawie kilkudniowe szkolenie organizowane przez Open Wing Alliance oraz Stowarzyszenie Otwarte Klatki dla kilkudziesięciu osób z kilkunastu różnych organizacji na temat tego, jak wspólnie działać na rzecz lepszego dobrostanu zwierząt hodowlanych. Mamy na tym polu w Polsce już kilka sukcesów, ale szczerze wierzę, że to dopiero początek.

źródło: Raport „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”