Urobieni. Reportaże o pracy

Urobieni. Reportaże o pracy

Po zbiór reportaży Marka Szymaniaka „Urobieni. Reportaże o pracy” sięgnęłam, po pierwsze ponieważ zaintrygował mnie temat. Moje pokolenie (rocznik 1979) wzrastało w przeświadczeniu, że „bez pracy, nie ma kołaczy” – im więcej będziesz pracować, im bardziej będziesz się starać, tym więcej zyskasz, tym szybciej się „dorobisz”. Tytuł książki wyraźnie odnosi się do tych, którzy pracują być może ponad własne siły i być może z trudem wiążą koniec z końcem. Chciałam więc sprawdzić, czyje historie kryją się za tak dramatycznym tytułem.

Po drugie, gdy słucham historii młodych, wykształconych ludzi, którym z trudem udaje się dostać na staż (często darmowy) do jakiejś korporacji, mam wrażenie, że ta pierwsza teza straciła już dawno wiarygodność w obecnych realiach ekonomicznych w Polsce i nie tylko. Jesteśmy w czołówce krajów europejskich, w których pracuje się najwięcej i najdłużej, a mimo to wciąż słyszymy, że tak musi być, bo jesteśmy „na dorobku”. Czyżby?
Marek Szymaniak, dziennikarz i reporter, publikujący m.in. w Magazynie TVN24, „Dużym Formacie” i „Newsweek Polska”, dołącza swoją pozycją do grona kilku autorów, którzy również poruszyli temat pracy w sposób drażliwy i prowokujący do myślenia. Wśród nich są Olga Gitkiewicz („Nie hańbi”), Rafał Woś („To nie jest kraj dla pracowników”) czy Kamil Fejfer („Zawód”).

Bohaterowie reportaży Szymaniaka to na przykład pani sprzątająca, zatrudniona na umowie śmieciowej, która boi się przyznać, że potrzebuje zwolnienia lekarskiego, bo straci część i tak nędznego wynagrodzenia; ochroniarz w dużej firmie, zatrudniony na podobnych zasadach; pracownik call-center, sprzedający towary o wątpliwej jakości, nabijający w ten sposób klientów „w butelkę”, Ukrainka pracująca ponad siły dla swojej wiecznie niezadowolonej polskiej pani. Takich historii słyszeliśmy bardzo wiele – w programach interwencyjnych, wśród naszych dalszych znajomych, a nawet w rodzinie. Niestabilność zatrudnienia, umowy śmieciowe, prekaryzacja pracy, mobbing, dewaforyzowanie kobiet czy imigrantów – wszystkie te zjawiska, ubrane w historie życiowe konkretnych osób są dojmujące, wstydliwe i przykre. Po ich przeczytaniu nie czujemy się dobrze. Jest nam ich żal, jesteśmy wściekli i chcemy sprawiedliwości.

Można zadać sobie pytanie: czy te niewygodne refleksje wpływają na przykład na zmianę podejścia pracodawców? Nie wiem, być może niewielu zapozna się ze wspomnianymi pozycjami. Zadajmy sobie jednak pytanie, czy my – CSR-owcy, HR-owcy, specjaliści od PR, rzecznicy ds. etyki – możemy się przebić z naszymi pomysłami, kodeksami etycznymi, regulaminami przeciwdziałania mobbingowi i innymi do świadomości naszych pracodawców? To nieprawda, że Polski nie stać na uczciwe sposoby zatrudniania. Wręcz przeciwnie – nie stać nas na bylejakość.

Dbałość o godność człowieka, satysfakcję z pracy, walka z nierównościami mogą zapobiec nie tylko wyzwaniom, które coraz szybciej nadciągają, takim jak automatyzacja pracy, masowe migracje czy starzenie się społeczeństw, ale także tym, którym już dziś z różnym skutkiem próbujemy stawić czoła – rosnącym na całym świecie populizmom, wzroście poparcia dla sił niedemokratycznych, frustracji społecznej. Oczywiście, wymaga to zmiany systemów, zasad, ale innej drogi nie ma. W przeciwnym wypadku wciąż będziemy czytać i słyszeć o przypadkach łamania praw człowieka, o pracy niewolniczej pośrodku Europy w XXI wieku. Albo, co gorsza, sami staniemy się ofiarami nieuczciwych praktyk.

Jeśli cenicie lektury, po których nie opuszcza Was poczucie pewnej niewygody albo nie dowierzacie w to, co czytacie, to na pewno warto, abyście sięgnęli po „Urobionych”. Daje do myślenia i sprawia, paradoksalnie, że doceniacie swoje miejsce pracy!

Marek Szymaniak, Urobieni Reportaże o pracy, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 216

Rec. Katarzyna Mróz