Szczęśliwi rodzice, zadowolona firma

Tekst został nagrodzony w 2011 roku, w pierwszej edycji konkursu dla dziennikarzy „Pióro odpowiedzialności”, organizowanym przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Wyróżnienie w kategorii „Prasa”: Katarzyna Klimek-Michno z Dziennika Polskiego, artykuł „Szczęśliwi rodzice, zadowolona firma”, Dziennik Polski, 15 grudnia 2010 r.

 

AKCJA. Szefowie przedsiębiorstw, które otworzyły przedszkola dla dzieci swoich pracowników, mówią, że warto było. W Krakowie, choć to miasto wielu nowoczesnych korporacji i koncernów, tworzenie firmowych przedszkoli nie jest popularne.

Przykładem koncernu, który stara się troszczyć o dzieci jest Philip Morris. Przez wiele lat bezpłatnie udostępniał budynek, w którym siedzibę miało Przedszkole Samorządowe nr 64 w Krakowie. Uczęszczały do niego głównie maluchy mieszkańców Nowej Huty, wśród nich niewielka grupa dzieci pracowników Philip Morris. Ryszard Skarbek, lider projektu przedszkola firmowego, tłumaczy, że dzieci pracowników nie miały pierwszeństwa w przyjęciu do placówki. Ich rodzice musieli więc często korzystać z przedszkoli oddalonych od siedziby firmy.

Sytuacja ma się zmienić od roku szkolnego 2011/2012. – W porozumieniu z władzami lokalnymi obecne przedszkole samorządowe zostanie przeniesione do nowej lokalizacji, a w naszym budynku uruchomione zostanie przedszkole firmowe – tłumaczy Ryszard Skarbek. Będzie 100 miejsc. Podkreśla, że do placówki zostaną również przyjęte dzieci rodziców niepracujących w Philip Morris; te które w ubiegłych latach rozpoczęły w nim swoją edukację.

O otwarciu placówki zadecydowały oczekiwania pracowników. Przeprowadzono wśród nich ankietę, pytając, jakie rozwiązania równoważące życie osobiste z pracą zawodową, byłyby najcenniejsze. Okazało się, że dla 90 procent osób przedszkole było priorytetem.

– Według nas przedszkola firmowe oferują liczne korzyści – przekonuje Ryszard Skarbek. Dzięki temu, że placówka będzie blisko miejsca pracy, pozwoli to rodzicom zaoszczędzić sporo czasu. Zasady funkcjonowania przedszkola zostaną dostosowane do potrzeb pracowników. Przygotowywany jest również specjalny program opieki i rozwoju dzieci, w ramach którego każdy maluch będzie traktowany w możliwie indywidualny sposób.

Lepszy wizerunek

Co zyskuje firma? – Chcielibyśmy, aby nasi pracownicy byli dumni z tego, że pracują u takiego pracodawcy. Chcielibyśmy też stać się firmą przyjazną dla młodych rodziców – wylicza Ryszard Skarbek. – Wierzymy, że podniesie to ich satysfakcję z pracy i w naturalny sposób zwiększy zaangażowanie zawodowe, że poprzez takie rozwiązania nasi pracownicy nie tylko będą chcieli się z nami związać na dłużej, ale również staną się naturalnymi ambasadorami naszej firmy.

Jak podkreśla Ryszard Skarbek, zasobność firmy nie jest kluczowym elementem przy podejmowaniu decyzji dotyczących przedszkola firmowego – istnieją bowiem możliwości dofinansowania przedszkola z funduszy unijnych bądź samorządowych.

W świetle obowiązującego prawa fundusz socjalny wydaje się być z kolei najlepszym źródłem dofinansowania dla pracowników. Doświadczenia PMI pokazują jednak, że projekt ten nie jest przeznaczony dla wszystkich firm – mówi Ryszard Skarbek, dodając, że o takim rozwiązaniu powinny myśleć raczej przedsiębiorstwa, w których będzie stała i odpowiednia liczba chętnych rodziców i dzieci.

Naszym zdaniem ważne są plany długofalowe i uwzględnienie takiego przedsięwzięcia jako elementu szerszej strategii przedsiębiorstwa. Uruchomienie bowiem przedszkola firmowego na 40 czy też na 100 miejsc to taki sam wysiłek organizacyjny – argumentuje lider projektu. – W naszym przypadku bardzo dobrze sprawdziło się również zatrudnienie zewnętrznego konsultanta – firmy, która zna polskie prawo w tym obszarze.

Także inne krakowskie przedsiębiorstwa myślą o stworzeniu firmowego przedszkola.

Odpowiadając na potrzeby zgłaszane przez pracowników oraz inicjatywę powołanej w firmie Rady Kobiet, ArcelorMittal Poland podjął decyzję o budowie przedszkoli firmowych – informuje Sylwia Winiarek, rzecznik spółki ArcelorMittal Poland, zatrudniającej ponad 10 tysięcy osób w sześciu hutach w woj. śląskim i małopolskim. Pilotażowe przedszkole dla setki dzieci powstanie w Dąbrowie Górniczej, a jego otwarcie zaplanowano na wrzesień 2011 r. – W przyszłości planujemy stworzenie podobnego ośrodka w Krakowie – zaznacza Sylwia Winiarek.

Do otwarcia firmowego przedszkola przymierzał się w Krakowie TVN. Dwie takie placówki działają już w Warszawie. Ich stworzenie zajęło około pół roku. Rodzice mogą liczyć na dofinansowanie połowy czesnego.

W Krakowie do pomysłu wrócimy w przyszłości. Nie chodzi o bariery finansowe czy biurokratyczne. Zrobiliśmy badanie wśród pracowników i okazuje się, że nie ma wśród nich wystarczającej liczby rodziców zainteresowanych korzystaniem z takiej placówki. Nasi pracownicy to jednak w większości ludzie bardzo młodzi, zapotrzebowanie na przedszkole czy żłobek będzie więc być może rosło z upływem czasu – mówi Karol Smoląg, rzecznik TVN.

Oprócz przedszkoli, niektóre firmy szukają innych, również skutecznych sposobów pomocy pracownikom-rodzicom.

Rozważaliśmy możliwość stworzenia firmowego przedszkola, ale na razie odłożyliśmy te plany – mówi Karolina Horoszczak, rzecznik prasowy firmy IKEA. – W zamian wprowadziliśmy inne rozwiązania przyjazne młodym rodzicom. Na przykład po urlopie macierzyńskim przysługuje pracownikowi dodatkowy, płatny miesiąc wolnego. Grafik w sklepach jest w miarę możliwości dostosowywany do potrzeb młodych rodziców, tak by pogodzić obowiązki służbowe z rodzinnymi.

Unijne wsparcie

O tym, że przyzakładowe przedszkole da się otworzyć, przekonują firmy spoza Małopolski. Weldon, przedsiębiorstwo z Dębicy w woj. podkarpackim, prowadzi taką placówkę od września.

W pewnym momencie wielu z nas, pracowników, a równocześnie rodziców, odczuło problemy związane z zapisaniem dziecka do przedszkola. Widzieliśmy, że coraz bardziej brakuje tam miejsc – opowiada Agnieszka Grdeń-Szymaszek, wiceprezes zarządu Weldon.

Firma wystartowała w konkursie unijnym (Program Kapitał Ludzki), organizowanym przez resort pracy. Dzięki temu zdobyła dotację, która pozwoliła pokryć koszty m.in. wyposażenia niepublicznego przedszkola i jego utrzymania, zatrudnienia kadry oraz bieżących opłat. Rodzice przez dwa lata nie będę musieli płacić czesnego, ale już teraz Weldon zapowiada, że później opieka również będzie bezpłatna, bo będzie pokrywana z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Przedszkole oferuje różne dodatkowe, bezpłatne zajęcia, np. rytmikę czy kurs języka francuskiego. Placówka jest czynna przez 12 miesięcy, a nie 10 jak to często bywa w publicznych przedszkolach. Godziny otwarcia dostosowane są do czasu pracy różnych działów, a więc od 6 do 20.

Dotacja unijna to bardzo duże odciążenie budżetu. Ze środków firmowych musieliśmy bowiem pokryć koszty wybudowania przedszkola. Powierzchnia 840 m kw. to cena ponad 2 mln zł – mówi Agnieszka Grdeń-Szymaszek. – Budowa przebiegła jednak bardzo sprawnie, bo zajęło nam to zaledwie kilka miesięcy. Działkę, na której powstał budynek dostaliśmy od miasta. Teraz tak samo jak inne przedszkola otrzymujemy również co miesiąc dotację miejską na każde dziecko objęte opieką.

Z przedszkola korzysta 125 dzieciaków i nikt nie ma wątpliwości, że pomysł się sprawdził. Część rodziców nie musiała bowiem przerywać na dłużej kariery.

Niełatwe, ale możliwe

Co zrobić, żeby założyć przedszkole? Agnieszka Grdeń-Szymaszek doradza firmom, by na początku skorzystały z porad osób pracujących w przedszkolach. – Nasze wyobrażenia o funkcjonowaniu takich placówek mogą bardzo odbiegać od rzeczywistości – tłumaczy wiceprezes Weldon. – Należy bowiem liczyć się z tym, że powstaje firma w firmie, którą trzeba zarządzać.

Zdaniem Agnieszki Grdeń-Szymaszek najbardziej czasochłonne jest spełnianie wymagań lokalowych, technicznych i sanitarnych. – Nie jest łatwo znaleźć budynek, w którym wysokość sufitu wynosi 3 m, ale jest to możliwe – podsumowuje.

Firmowe przedszkole prowadzi także firma Nivea w Poznaniu. Skąd taki pomysł? – Zatrudniając głównie młodych ludzi, bardzo szybko odkryliśmy, że podejście do obowiązków służbowych osób z pokolenia lat 80-tych znacznie różni się od dotychczasowego – mówi Małgorzata Bielicka, menedżer komunikacji korporacyjnej w Nivea. – Okazało się, że nie chcą już pracować po dwanaście godzin dziennie, ale często po ośmiu godzinach chcą wracać do domu. Dla tego pokolenia rodzina jest równie ważna jak praca.

Nivea przeanalizowała też sytuację w firmie związaną z okresem ciąży pracujących kobiet, urlopami macierzyńskimi i powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim i wychowawczym.

Zauważyliśmy, że kobiety, które zachodziły w ciążę bardzo szybko rozpoczynały proces zwolnień lekarskich, które w większości były kontynuowane przez cały okres ciąży. Powrót do pracy po okresie macierzyńskim był dla wielu z nich nie lada wyzwaniem. Wprowadzenie polityki równowagi praca-rodzina pomaga w wyeliminowaniu tych symptomów – tłumaczy Małgorzata Bielicka.

Na potrzeby przedszkola została zaadaptowana część budynku magazynowo-socjalnego, której łączna powierzchnia wynosi 730 m kw. Do tego dochodzi również plac zabaw. Koszt projektu wyniósł ponad 2 miliony zł. Pracownicy dostają dofinansowanie pobytu dziecka w przedszkolu.

Pracownicy, którzy pracują poza Poznaniem i nie mają możliwości posłania dzieci do tego przedszkola, także otrzymują dofinansowanie – dodaje Małgorzata Bielicka.