Polskie wyzwania: ubóstwo energetyczne i odnawialne źródła energii

Polskie wyzwania: ubóstwo energetyczne i odnawialne źródła energii

Rozmowę z Wojciechem Szymalskim z Instytutu na rzecz Ekorozwoju przeprowadził Tadeusz Joniewicz, menedżer projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Wywiad pochodzi z publikacji „17 wyzwań dla Polski – 17 odpowiedzi. Co firmy w Polsce mogą zrobić dla realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju?”, wydanej przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w październiku 2018 roku.

Pobierz publikację >>

7. Cel Zrównoważonego Rozwoju zakłada „zapewnienie wszystkim ludziom dostępu do stabilnej zrównoważonej i nowoczesnej energii”. Czym właściwie jest zrównoważona i nowoczesna energia?

Nowoczesna energia to przede wszystkim energia bezpieczna. Na obecnym etapie naszego rozwoju cywilizacyjnego będzie to energia elektryczna, bo prąd jest najbardziej uniwersalny, możemy mieć z niego najwięcej korzyści.

Energia zrównoważona jest czasem rozumiana jako pochodząca z różnych źródeł – atomu, węgla, gazu i źródeł odnawialnych. To nie tak. Musimy produkować energię w taki sposób, żeby to nie przekraczało możliwości utrzymania życia na ziemi. Mówimy o systemie klimatycznym, pojemności atmosfery, o ilości zasobów naturalnych, które mamy do wykorzystania, bo takie zasoby, jak węgiel, ropa czy gaz, się prędzej czy później skończą. Nie powinniśmy ich wykorzystywać w taki sposób, by w którymś momencie okazało się, że jako ludzkość nie mamy energii.

Wiele osób twierdzi, że to podejście, które marginalizuje człowieka. Że są jacyś „ekocentrycy”, którzy chcą, żeby tylko przyroda się rozwijała, a człowiek nie. To nie jest prawda – każde podejście, które minimalizuje wykorzystanie zasobów, które zmniejsza wpływ na ekosystemy, to również podejście, które sprawia, że bronimy samych siebie przed zagładą. Pamiętajmy – jeśli ekosystem przestanie działać przez zatrucie oceanów albo zatrucie atmosfery poprzez nadmierną ilość dwutlenku węgla i podniesie się temperatura ponad poziom, który był przez ostatnie 10 tys. lat, to również gatunek Homo sapiens zaczyna być gatunkiem zagrożonym. Nasz sposób postępowania musi to uwzględniać. Jeżeli to będzie oznaczało, że w najbliższym czasie trzeba będzie zmniejszyć zużycie energii o połowę czy nawet czterokrotnie na głowę każdego mieszkańca na świecie, to musimy tak zrobić, bo inaczej będzie to nawet nie tyle nieekologiczne, ile niehumanitarne. Część ludzi będzie ginęła przez brak dostępu do dóbr, które utrzymują naszą cywilizację przy życiu, np. żywności.

Czyli troska o środowisko jest tak naprawdę również troską o człowieka?

Troska o ziemię jest troską o człowieka. To trywialne, ale to tak, jakbyśmy pływali na statku. Musimy o niego dbać, bo inaczej zatonie. W kosmos nie polecimy, choćby dlatego, że właśnie nie mamy tyle energii. A na pewno nie wszyscy…

Przechodząc do bardziej prozaicznych kwestii związanych z energią: w Polsce jej dostępność jest powszechna, ale mamy problem ubóstwa energetycznego. Co to tak naprawdę jest i na ile ten problem jest powszechny?

Ubóstwo energetyczne dotyczy przede wszystkim ogrzewania. Są ludzie, którzy po prostu marzną, bo nie mają odpowiedniego paliwa lub ich dom albo mieszkanie są tak słabo zaizolowane, że muszą oni zużywać ogromne ilości tego paliwa. Nie są w stanie opłacić rachunków za ciepło czy gaz, co grozi nawet komornikiem. W naszym Instytucie i w Instytucie Badań Strukturalnych robiliśmy kilka badań dotyczących tej kwestii. Ich wyniki pokazują, że to jest skala rzędu 10 czy nawet 20% mieszkańców, w zależności od tego, jak to mierzymy. Pierwszym wskaźnikiem było wyliczenie, że ubóstwo dotyczy wszystkich, którzy przeznaczają więcej niż 10% swoich dochodów na energię cieplną i elektryczną. Jednak w Polsce dawało to podejrzanie wysokie wskazania. Okazało się, że mamy dużą grupę ludzi, którzy są bogaci, ale jednocześnie wydają ponad 10% dochodów na energię, bo są po prostu rozrzutni, a więc ich problem ubóstwa energetycznego nie dotyczy. Mówimy zatem o osobach ubogich, które mają problem z zapłaceniem rachunków za energię cieplną czy zakupem paliwa na zimę.

Skoro ten problem jest tak istotny, bo mówimy o czterech–pięciu milionach osób, to jak walczyć z ubóstwem energetycznym i czy jest tutaj miejsce dla biznesu?

Ubóstwo energetyczne może prowadzić do niekorzystnych środowiskowo zjawisk, takich jak tzw. niska emisja. Osoby dotknięte ubóstwem kupują złe paliwo, bo nie stać ich na lepsze; mogą palić odpadami, co w Polsce w niektórych kręgach uchodzi wciąż za objaw gospodarności.

Takim osobom trzeba pomagać nie tylko dlatego że to poprawia ich warunki życia, lecz także dlatego, że to poprawia jakość powietrza w całej okolicy. Głównym kierunkiem wsparcia powinna być poprawa warunków mieszkaniowych takich ludzi – wymiana okien, ocieplenie budynku. O ile rachunek można jakoś rozłożyć na raty na cały rok, to remont często przekracza ich możliwości. Dzięki niemu będą zużywać mniej energii. W grę wchodzi też wymiana źródła ciepła – tutaj przykładem są programy realizowane w Krakowie, Katowicach i innych miejscowościach. Czasami łączy się je z modernizacją mieszkań. Tyle że te programy najczęściej były związane z koniecznością posiadania 20 albo 15% wkładu własnego. A problem polega na tym, że tych osób nie było stać na to, żeby skorzystać z takich programów. Innym problemem jest dotarcie do osób najbardziej potrzebujących z działaniem, które będzie dla nich odpowiednie, na przykład refundowaniem całych 100%. W Krakowie był program skierowany właśnie do tych ludzi.

Jeśli chodzi o sektor prywatny, to przede wszystkim odpowiedzialny jest sektor energetyczny oraz, w pewnym zakresie, sprzedawcy paliw. Do tego, oczywiście, przedsiębiorstwa związane z budową domów, producenci materiałów budowlanych. Rozwiązaniem mogą być specjalne taryfy dla najuboższych. W Polsce często, jeżeli ktoś zalega z opłatami, to się mu od razu odcina prąd czy dostęp do ciepła, a można to rozwiązać inaczej, rozpoznać sytuację. Może to wynik wydarzeń losowych, utraty pracy, choroby kogoś w rodzinie i taka osoba nagle nie jest w stanie płacić rachunków. Przedsiębiorstwo powinno wdrażać programy indywidualne czy inne rozwiązania, które pozwolą wyjść z tej patologicznej sytuacji. Warto
dodać, że nie zawsze zadziała też pomoc społeczna, bo nie zawsze mamy sytuację w której
osoba potrzebująca kwalifikuje się do pomocy społecznej.

Czyli do zastosowania są tu działania analogiczne do tych, jakie stosują banki wobec osób niespłacających kredytów?

Tak, ale tutaj sytuacja jest o tyle poważniejsza, że jeśli ta osoba zostanie odcięta od ogrzewania, to jeszcze bardziej utrudni to jej wyjście z tej sytuacji, bo może np. zachorować. Pomoc nie musi być finansowa, może być rzeczowa, może to być jakieś uszczelnienie domu czy inne usługi, które przyczynią się do tego, że rachunek będzie niższy. A pamiętajmy, że w przedsiębiorstwach ciepłowniczych obniżanie zużycia energii u jednych klientów oznacza, że można rozszerzać usługi u innych, nie trzeba budować dodatkowych elektrowni itp. Może przełożyć zasoby tam, gdzie jest to bardziej rentowne.

Wracając do kwestii energetyki: jakie jeszcze problemy są w Polsce istotne?

Z mojego punktu widzenia głównym problemem jest to, że musimy myśleć o zmianie sposobu, w jaki produkujemy energię. Produkujemy ją przede wszystkim z węgla. Mówimy, że my ten węgiel mamy, ale jest to zaklinanie rzeczywistości, bo na razie go wystarcza, ale jest coraz droższy w wydobyciu. Z punktu widzenia środowiska to wydobywanie zasobów, które przy spalaniu wytwarzają dwutlenek węgla i sprawiają, że ziemia jest gorętsza, co zagraża całej ludzkości. Powinniśmy myśleć o zmianie źródeł pozyskiwania energii w Polsce i w tej chwili ta zmiana idzie bardzo opornie. Bo o ile mieliśmy wyznaczone cele dotyczące produkcji energii ze źródeł odnawialnych, o tyle proces zwiększania odsetka wykorzystania tych źródeł się zatrzymał – przede wszystkim ze względów politycznych – z powodu braku
dofinansowania tych źródeł. Zastopowanie wszystkich programów, które wspierały te źródła, bo to nie zawsze było wsparcie finansowe, spowodowało, że mamy w tej chwili zatrzymanie wzrostu udziału energii odnawialnej w Polsce. Udział energii z OZE między rokiem 2015 i 2016 wręcz spadł. Istnieje więc zagrożenie, że nie osiągniemy celów UE. Pamiętajmy, że to nie jest tak, że Unia nam te cele narzuciła, bo – zgodnie z naszymi postulatami – zostały one obniżone. Przypomnijmy, że mówimy tylko o 15% do 2020 r.

Według danych GUS pozyskanie energii ze źródeł odnawialnych wyniosło w 2016 r. 13%. Z tego jednak aż 70% stanowiła energia pochodząca ze spalania biomasy, tj. drewna, węgla drzewnego itp. Czy to faktycznie jest bardziej ekologiczne niż paliwa kopalne?

Wróćmy do Celu Zrównoważonego Rozwoju nr 7. Energia ma być nowoczesna i trzeba się zastanowić, czy spalanie biomasy jest nowoczesne. I kolejne pytanie – czy na świecie, na którym mamy już prawie 8 mld ludzi, jesteśmy w stanie wykorzystywać biomasę tak, żeby zapewnić tę energię i żeby ta biomasa się odnawiała, bo przecież drzewo, żeby zapewnić nam energię, musi rosnąć kilkadziesiąt lat. Do tego cały czas mówimy o spalaniu, co wiąże się z nadmiarem zanieczyszczeń powietrza.

W takim razie pozostaje nam energia pozyskiwana ze słońca i wiatru.

I te technologie stają się coraz bardziej nowoczesne: energia ze słońca, z wiatru, także – do pewnego stopnia – energia pochodząca z przekształcania biomasy (biogaz pochodzący z resztek jedzenia czy z rolnictwa). Do tego jest energetyka wodna, geotermalna – ważna zwłaszcza w ciepłownictwie, a jeśli mówimy o pompach ciepła, to właściwie wszędzie do zastosowania. Widać zatem, że źródeł jest sporo i to właśnie kryje się pod hasłem nowoczesna energia. Te technologie trzeba rozwijać i wykorzystywać. Było wiele głosów, że zalewa nas jakaś energia z wiatru, z którą nie wiemy co robić, bo przychodzi w nieodpowiednim czasie itp. Ale na przykład w 2016 r. w województwie zachodniopomorskim 62% energii ze źródeł odnawialnych wyprodukowano z wiatru. I nawet w naszej „nienowoczesnej” sieci energetycznej zmieściło się te 62%. Także wszystkie alarmistyczne głosy, że to niszczy nam sieć energetyczną, trzeba potraktować bardzo ostrożnie.

A co z energią słoneczną, bo zaczynają się pojawiać pierwsze elektrownie słoneczne. Czy w Polsce mają sens z ekonomicznego punktu widzenia?

Elektrownia fotowoltaiczna produkuje prąd prawie zawsze w ciągu dnia, tyle że produkuje go więcej albo mniej, w zależności od zachmurzenia. W Polsce są miejsca, gdzie nasłonecznienie jest bardzo intensywne i można tę energię produkować, przede wszystkim na Lubelszczyźnie czy nad morzem. Problem w tym, że te elektrownie są wciąż drogie i wymagają dodatkowego osprzętu, żeby wpuścić energię do sieci albo ją zmagazynować. W zestawieniu z ceną energii, jaką mamy obecnie, sprawia to, że ta inwestycja nie zwróci się szybko. To odstrasza od inwestowania. Jednak z moich doświadczeń wynika, że większość osób, które pozyskują energię w ten sposób, ma jej więcej, niż było to szacowane. Efektywność tych rozwiązań zatem rośnie. W tej chwili mamy ogniwa fotowoltaiczne o średnim uzysku 20% z promieni słonecznych, które padają na ogniwo. Najlepsze mają wskaźnik ok. 40%. Rozwój technologii będzie obniżał ich cenę. Z drugiej strony, nie ma wątpliwości, że cena energii w Polsce będzie musiała wzrosnąć, bo nawet jeśli wybudujemy nowe elektrownie, niezależnie od tego, jakie one będą – czy atomowe, czy węglowe – to i tak będzie to wymagało ogromnych inwestycji, a wiadomo, że ostatecznie ich koszty ponosi ten kto energię kupuje.

Co będzie oznaczał wzrost cen energii?

Wbrew pozorom, to nie do końca pesymistyczny wniosek. Droga energia nie jest rzeczą złą, podobnie jak cena wody. To są środki produkcji, które są potrzebne, by stworzyć coś innego. Doprowadzi to do wzrostu efektywności wykorzystania tych surowców. Może w krótkim okresie będzie to nam doskwierać, ale na dłuższą metę (a mówimy tu o trwaniu życia na ziemi), to dobre rozwiązanie, bo będziemy bardziej szanować i oszczędzać to, co kupujemy, bo jest drogie . W związku z tym jest szansa, że zużyjemy tego mniej.