Jak nas zmienia wolontariat. Różnorodność. Uważność. Empatia

Jak nas zmienia wolontariat. Różnorodność. Uważność. Empatia

Artykuł ukazał się w folderze IV Konferencji Koalicji Prezesi Wolontariusze „Dlaczego Wolontariat?”

O potencjale zmian, które niesie ze sobą wolontariat wiele już napisano. Tym razem, chcemy zwrócić uwagę na te aspekty, które wiążą się z kwestiami różnorodności. Karta Różnorodności, której polskim koordynatorem jest Forum Odpowiedzialnego Biznesu jest europejską inicjatywą, obecną w 16 krajach Europy, którą od 2010 roku objęła swoim patronatem Komisja Europejska. Jest pomysłem na to jak wspierać pracodawców w budowaniu kultury włączającej, otwartej na różnorodność. A jak wolontariat łączy się z różnorodnością? Czy może ją wspierać?

Pierwszy trop jest dość oczywisty. Choć, często wolontariat łączy ludzi podzielających pewne pasje, np. miłośników zwierząt, potrzeby i przekonania np. chęć pomocy dzieciom, osobom starszym, niepełnosprawnym, to równocześnie, pewna potrzeba np. podzielnia się wiedzą, może nas doprowadzić do osób, których inaczej nie spotkalibyśmy. Na przykład więźniów, których chcemy wspierać w powrocie do normalności czy w odnowieniu kontaktów z rodziną. Tak więc równie często wolontariat to możliwość zaangażowania się w projekty dalekie od tego co robimy na co dzień. Dostęp do tematów, ludzi i grup zupełnie nieoczywistych, których nie mielibyśmy szansy spotkać się w swoim życiu.

Dwojakie są też motywacje wolontariuszy. Wolontariusz decyduje się na podjęcie działań, bo chce się dzielić swoją wiedzą i czasem lub pragnie dzięki tej aktywności rozwijać się i uczyć nowych rzeczy. Niezależnie od świadomej motywacji, w efekcie tej decyzji, wolontariusz równocześnie daje i zyskuje. Nie sposób tylko brać lub tylko dawać. Dając swoje umiejętności zawsze wystawiamy się na nowe, rozwijające doświadczenia, a nastawiając na własny rozwój musimy zaangażować się w działania.

Proces rozwoju wolontariusza występuje w wolontariacie zawsze. Jego efektywność zależy od tego jakie działania podejmiemy, jednak na wybory i decyzje najsilniejszy wpływ mają obawy. Według danych II Ogólnopolskich Badań Wolontariatu Pracowniczego 11% wolontariuszy przed rozpoczęciem wolontariatu wyraża obawy związane z przygotowaniem do wolontariatu i oferowanej przez nich pomocy. Po doświadczeniu wolontariatu 13% jako wyzwanie określa kontakt z bezpośrednim odbiorcą pomocy. O ile w badaniu ankietowane były osoby, które zdecydowały się zostać wolontariuszami, o tyle nie wiemy, ile osób ze względu na własne obawy nie zdecydowało się w wolontariat zaangażować.

Można więc powiedzieć, że wspólną cechą wolontariuszy jest pewna otwartość i odwaga, by pomimo obaw zaangażować się w działanie.

Decydując się na wolontariat, ludzie wchodzą w strefę dyskomfortu. Wystawiają się na nowe doświadczenia, nowe otoczenie, są świadkami działania mechanizmów, których często nie znają i nie rozumieją. Jednak to właśnie w takim otoczeniu, dzięki bodźcom zewnętrznym zaczynają się rozwijać.

Zbyt silne bodźce mogą spowodować rezygnację. Zbyt słabe, nie przekładają się na ich rozwój. Trwanie w strefie rozwojowego dyskomfortu powoduje poznanie i oswojenie przez wolontariusza wszystkich bodźców. Po jakimś czasie otoczenie staje się znajome i przyjazne, a wolontariusz zaczyna się czuć w nim komfortowo. Znikają przy tym jednak bodźce rozwojowe. Powrót na ścieżkę rozwoju, wiąże się z szukaniem i doświadczaniem nowych, nieznanych rzeczy, które ponownie stawiają go w strefie dyskomfortu.

To, na ile budowanie rozwojowego dyskomfortu wolontariuszy jest możliwe zależy zarówno od koordynatorów, którzy budują dla nich takie możliwości, ale też od poprzednich doświadczeń samych wolontariuszy. Nie zawsze jednak są to doświadczenia związane z otworzeniem się na nowe bodźce. Równie znacząca jest umiejętność poznania przez wolontariusza swoich granic. Nie każdy z nas musi się nadawać do wszystkiego. Suma tych doświadczeń buduje w wolontariuszu trwałą zmianę.

W wolontariacie, podobnie, jak w przypadku zarządzania różnorodnością, na bazie różnic, ale i podobieństw powstaje nowa jakość. Tak jak jest to w przypadku budowania otwartego, włączającego środowiska pracy i szerzej, społeczeństwa, konieczna jest uważność i odwaga, empatia i otwartość na to, co nowe, czasem trudne, bo dalekie od naszego postrzegania świata. Zgoda na wyjście ze strefy komfortu, oswajanie nowego, zgoda na różnorodność. I te właśnie cechy znakomicie rozwija wolontariat. Trudno bez nich budować kulturę organizacyjną otwartą na różnorodność.

Dlaczego to ważne? Można tu odwołać się do uniwersalnych wartości lub próbować pokazać business case’y potwierdzające wartość różnorodnych zespołów, ale posłużę się prostą historią, którą napisało życie. Wszyscy pamiętamy poniedziałek 3 października, dzień polskich kobiet. W tym kontekście, warto zwrócić uwagę na pewien aspekt, który uświadomiła mi lektura pozornie oczywistego wpisu w mediach społecznościowych. Jego Autorka zwróciła uwagę na to, że wielu choć w Polsce są już firmy cieszące się mianem liderów zarządzania różnorodnością, dbają o promocje i wyrównywanie szans kobiet, to tego dnia zabrakło w nich informacji o możliwości skorzystania z dnia wolnego czy wcześniejszego zakończenia pracy. Wniosek – podwójne standardy i puste deklaracje, pozornie oczywisty. Czy prawdziwy?

Znając wysiłek wielu firm, problemy z mierzeniem realizacji celów, badaniem efektywności prowadzonych działań itp. wydaje się, że ich zaangażowanie jest mimo wszystko autentyczne. Tym, czego zabrakło, by przekazać prostą informację o zasadach pracy jednego dnia to empatia, uważność i otwartość. Umiejętność wejścia w buty drugiego człowieka. Nie jest to omiernikowane i nie ma na to jednej recepty. Tak, jak i na miliony innych zdarzeń, które nie muszą być problem, jeśli tylko towarzyszą nam uważność i empatia. A tak właśnie zmienia nas wolontariat.