Koniec epoki Carnegiego?

Koniec epoki Carnegiego?

Artykuł Macieja Weryńskiego zdobył wyróżnienie w konkursie „Pióro odpowiedzialności”. Tekst zatytułowany „Koniec epoki Carnegiego?” został pierwotnie opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej (12.05.2017 r.)

***

W małym biznesie drgnęło. Firmy z sektora MSP zaczynają się interesować społeczną odpowiedzialnością swojego biznesu w nowoczesnym wydaniu. To pierwsza jaskółka zmian, ale trend może się utrzymać, zwłaszcza że przedsiębiorcy mogą szukać instytucjonalnego wsparcia (także finansowego).                                        

 Jeszcze niedawno niemal za każdym razem, kiedy publikowaliśmy wyniki Rankingu Odpowiedzialnych Firm, w materiałach znajdowało się przynajmniej jedno dramatyczne wezwanie: niech mniejsze podmioty gospodarcze wreszcie zauważą CSR! Zwracaliśmy uwagę, że zorganizowana, traktowana jako element strategii biznesowej odpowiedzialność społeczna jest domeną przedsiębiorstw największych, ba! najczęściej wielo- lub ponadnarodowych koncernów, a przynajmniej zagranicznych firm, które prowadziły działalność także w Polsce lub (w dobrym scenariuszu) tworzyły polskie spółki. Wypracowane przez założycieli/właścicieli standardy były przeszczepiane na polski grunt, nie zawsze zresztą łatwy, nie zawsze z potrzeby serca czy z przekonania, że CSR jest niezbędnym elementem działania przedsiębiorstwa. Czasem było to po prostu wyrazem dążenia do ujednolicenia procedur w całej grupie. Korporacyjna uniformizacja tej akurat sprawie bardzo się przysłużyła, bo trudno dziś znaleźć także u nas wielką firmę, która otwarcie lekceważyłaby swoją społeczną odpowiedzialność. Nie tak jeszcze do niedawna bywało wśród mniejszych, zwłaszcza polskich (czyli i o polskim kapitale, i z polskimi zarządzającymi) przedsiębiorstw. Do historii niesławnych wpadek przejdzie pewnie firma odzieżowa, która otwarcie przyznała po dramatycznym pożarze w szwalni w Bangladeszu, że na odpowiedzialność jej nie stać i mogą ją sobie deklarować co najwyżej bardzo bogate koncerny. To był przykład ekstremalny – większość po prostu nie mówiła nic, co nie zawsze oznaczało, że nic nie robiła.

Związek jest naturalny

Mniejsze firmy bowiem stosunkowo często z natury rzeczy były bardziej związane z lokalną społecznością, działały dla niej ad hoc, co nie pozostawało bez związku z preferencjami właścicieli/zarządzających. Nie był to więc CRS ujęty w nowoczesne ramy, bardziej klasyczny przykład „kapitalizmu z ludzką twarzą”, w którym przedsiębiorca czuł się zobowiązany do dbania o otoczenie, pozytywne na nie wpływanie, ale nie uważał tego za element zarządzania przedsiębiorstwem. Taki typ Andrew Carnegiego, tyle że pod koniec XX w. i w Polsce. W najlepszym razie, bo Carnegie prowadził swoje działania na stałe, natomiast doniesienia na temat CSR w polskich małych przedsiębiorstwach np. z lat 2013–2014 wciąż mówiły o akcjach – jednorazowych, szczytnych działaniach, które nie poprawiały relacji z otoczeniem długofalowo, choć były jak najbardziej pożądane. Mówiąc wprost, było im bliżej do działalności charytatywnej niż do CSR w dzisiejszym rozumieniu, a po prawdzie i do postawy Carnegiego, który nie cenił klasycznej dobroczynności, lecz upowszechnianie wiedzy i umiejętności.

Jak wynika z tegorocznego raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”, to najprostsze podejście się zmienia. W tej dorocznej publikacji odnotowano ponadstuprocentowy wzrost udziału firm sektora MSP.

W 2013 roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozpoczęła projekt dedykowany wsparciu wdrożenia CSR w małych i średnich przedsiębiorstwach. Rok po ogłoszeniu inicjatywy do udziału w raporcie zgłosiło się 47 firm, podczas gdy rok wcześniej było ich 19. Widać więc, że działania wspierające rozwój CSR mają sens, choć to oczywiście kropla w morzu potrzeb, takich firm są w Polsce setki tysięcy – tłumaczy zmianę Marzena Strzelczak, dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu, które raport przygotowuje.

Dlaczego wzrost, choć procentowo olbrzymi, nie jest jeszcze satysfakcjonujący? Czym można tłumaczyć jeszcze nie masowy udział MŚP w tym ogólnoświatowym ruchu biznesowym? „Choć sama idea działalności społecznej jest często bardzo atrakcyjna dla firm z sektora MŚP, zanim dojdzie do jakiejkolwiek realizacji pojawiają się różne zastrzeżenia. Najczęstszym argumentem małych firm jest brak środków i wątpliwość, czy niewielkie projekty, na które potencjalnie firma mogłaby sobie pozwolić, mają sens. Jeśli jednak postawi się na lokalność, to okazuje się, że budżet CSR wcale nie musi być duży, a pozornie skromne działania mogą być naprawdę ważne dla okolicy. Odnowienie osiedlowego placu zabaw, ufundowanie lokalnego programu stypendialnego, organizacja cyklu wykładów w dzielnicowej bibliotece, przestawienie się na lokalnych dostawców i inne tego typu inicjatywy nie tylko nie generują dużych kosztów, ale często mogą przynieść firmie wymierne korzyści. Wsparcie społeczności nie musi mieć również formy pomocy finansowej, może być to pomoc rzeczowa (choćby przekazywanie nieużywanych sprzętów biurowych), zaangażowanie pracowników (wolontariat pracowniczy) czy oferowanie usług lub produktów bezpłatnie lub po obniżonych cenach” – diagnozuje problem Magdalena Mitraszewska, doradca CSR, w tekście „Duży może więcej?” (be-navigator.pl), podpowiadając po prostu działanie współmierne do możliwości. Marzena Strzelczak jest daleka od potępiania naszych przedsiębiorców i także podkreśla różnice skali. – Temat odpowiedzialnego biznesu w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw wygląda inaczej niż w dużych firmach. Mają zdecydowanie mniejsze zasoby, zespoły, więc ich działania nigdy nie będą tak spektakularne jak dużych przedsiębiorstw. Można powiedzieć, że mają też mniejsze oddziaływanie, jednak to niezupełna prawda. Statystyki pokazują, że ich udział w tworzeniu PKB to około 50 proc., są kluczowym pracodawcą, skupiając ponad dwie trzecie zatrudnionych – tłumaczy. – Jeśli tak popatrzymy na sektor MSP, to zobaczymy nie tylko jego siłę, lecz i ogromny potencjał związany z wdrażaniem społecznej odpowiedzialności biznesu i zrównoważonym rozwojem. Oczywiście obecnie działania, które te firmy podejmują, rzadko są definiowane wprost jako CSR, raczej traktowane w kategoriach zaangażowania społecznego czy środowiskowego – mówi. – Niezależnie od takiej czy innej nomenklatury, budowanie świadomości wspólnej odpowiedzialności i wpływu na otoczenie społeczne i środowiskowe tym bardziej jest istotne i potrzebne są kolejne inicjatywy zachęcające do zainteresowania i rozwoju koncepcji w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Osobnym tematem, ogromnym obszarem do rozwoju są firmy rodzinne, z których prawie 70 proc. nie ma strategii sukcesji. W najbliższych latach będzie to jedno z najpoważniejszych wyzwań czekających zarówno same firmy rodzinne, jak i ich otoczenie. To także ogromna szansa na włączenie CSR w dojrzałej formie, w kategoriach realnych korzyści i zysków, wyjście poza najpowszechniejsze obecnie myślenie o odpowiedzialnym biznesie w kategoriach filantropii. Szansa na zrównoważony rozwój firm i ich otoczenia.

Odpowiedzialni są lepsi

Jak podkreśla PARP, wsparcie działań CSR-owych nie jest sztuką dla sztuki. To forma podniesienia konkurencyjności na trudnym rynku. Zyski nie muszą być finansowe i nie zawsze przychodzą natychmiast. Są za to pewne i mogą przejawiać się w postaci lepszej pracy personelu, nowych klientów albo większej konkurencyjności przedsiębiorstwa. Autorzy publikacji „Prezentacja dobrych praktyk powstałych w ramach projektu PARP. Zwiększenie konkurencyjności regionów poprzez społeczną odpowiedzialność biznesu (CSR)” podkreślają szczególnie trzy obszary, w których podniesienie świadomości ma znaczenie także dla pozycji rynkowej: sprawy pracownicze, relacje z otoczeniem i sprawy środowiskowe.

Projekt „Zwiększenie konkurencyjności regionów poprzez społeczną odpowiedzialność biznesu (CSR)” jest realizowany w ranach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Wśród beneficjentów projektu były tak różne firmy jak lokalna stolarnia, wielkoformatowa drukarnia, twórcy oprogramowania, sklep internetowy, firma odzyskująca i recyklingująca opakowania czy producent konfekcji bawełnianej. Pełne spektrum sektora – od średnich firm po mikroprzedsiębiorstwa. Każde z nich na wprowadzonych zmianach zyskało.