Jakich sygnalistów potrzebujemy?

Jakich sygnalistów potrzebujemy?

Artykuł Karola Krzyczkowskiego pochodzi z Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2017. Dobre praktyki” wydanego przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w kwietniu 2018 roku.

Pobierz Raport >>

***

W 2017 roku w projekcie ustawy o jawności życia publicznego po raz pierwszy pojawiła się definicja sygnalisty, która ma wejść do systemu prawnego. Proponowana ustawa opisuje też zasady nadawania tego statusu i ochrony sygnalistów.

Gdyby nie sygnaliści, czyli osoby publicznie nagłaśniające działalność, która według nich jest najprawdopodobniej nielegalna lub nieuczciwa[1], nie dowiedzielibyśmy się o nieprawidłowościach w przetargach, wykorzystywaniu środków publicznych, korupcji czy ukrywaniu niekorzystnych opinii i dokumentów.

Prawo nakłada na każdego z nas obowiązek zawiadamiania odpowiednich organów o nieprawidłowościach. Wynika to z obowiązku poinformowania organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (art. 304 §1 Kodeksu postępowania karnego) oraz obowiązku pracownika dbania o dobro zakładu pracy (art. 100 §2 pkt 4 Kodeksu pracy).

Jednocześnie jednak prawo nie gwarantuje potencjalnemu informatorowi żadnego zabezpieczenia wobec represji, które mogą go spotkać ze strony osób i podmiotów, których dotykają ujawnione przez niego informacje.

Prof. dr hab. Ireneusz C. Kamiński we wstępie do publikacji Wiem i powiem – ochrona sygnalistów i dziennikarskich źródeł informacji. Praktyczny przewodnik[2] wskazał najistotniejsze powody, dla których sygnaliści wymagają ochrony. W swoich działaniach narażają się na zarzut złamania różnych reguł:

  • prawa pracy – bo postępują „nielojalnie” wobec przełożonych i zatrudniającego ich podmiotu,
  • kodeksów zawodowych – jeśli te nakazują rozstrzyganie zarzutów za pomocą „korporacyjnych procedur” i zabraniają „wynoszenia” sprawy poza własne środowisko,
  • chroniących informacje poufne i tajemnice – gdy dochodzi do ich ujawnienia,
  • chroniących dobre imię i cześć jednostki – gdy ujawniane informacje negatywnie wpływają na wizerunek pewnej osoby.

Wobec możliwych konsekwencji potencjalni sygnaliści mogą nie zdecydować się na interwencję dotyczącą swojego pracodawcy. Projektowana ustawa ma to zmienić, wprowadzając prawną ochronę sygnalistów.

Dotychczasowy brak ochrony nie oznacza jednak, że w Polsce sygnaliści nie działali, jednak robili to, opierając się na istniejących przepisach oraz istniejącym orzecznictwie sądów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Taki porządek nie jest jednak sprawą prostą i zrozumiałą dla zwykłego pracownika widzącego nieprawidłowości i chcącego zrozumieć, na jakie szykany może się narazić, gdy je ujawni, i jak może się przed nimi bronić. O potrzebie uregulowania statusu sygnalistów od wielu lat mówił m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich[3].

Wobec oczywistej potrzeby unormowania tej kwestii projekt ustawy o jawności życia publicznego należy przyjąć z zadowoleniem. Jednak same przepisy regulujące zasady nadawania statusu sygnalistów, wobec istniejących doświadczeń zarówno polskich, jak i zagranicznych, można określić na tym etapie prac jako niewystarczające.

Projekt ustawy w swojej konstrukcji dopuszcza interwencje sygnalistów tylko w zakresie przestępstw o charakterze korupcyjnym, finansowym lub księgowym. Jak wskazuje w swojej opinii na temat proponowanej ustawy Helsińska Fundacja Praw Człowieka „zgodnie ze standardami międzynarodowymi, zakres zjawisk, których ujawnienie podlega ochronie, powinien dotyczyć szerokiej kategorii działań i zaniechań zagrażających lub szkodzących interesowi publicznemu”[4].

Opinia ta nie dziwi, szczególnie że sztandarowy przykład działań sygnalisty, jakim jest działanie Jeffreya Wiganda, nie mieściłby się w projektowanej polskiej ustawowej definicji. Wigand jest amerykańskim naukowcem pracującym dla przemysłu tytoniowego, który ujawnił szkodliwość tytoniu zawartego w papierosach. Informacje te stanowiły podstawę procesów o milionowe odszkodowania.

Prace nad ustawą wciąż trwają[5]. W najlepszym przypadku w ustawie doczekamy się definicji sygnalisty i zdefiniowania jego prawnej ochrony dostosowanej do potrzeb sygnalistów i dotychczasowych doświadczeń wynikających z ich działań. W najgorszym, oprócz ustawowo zdefiniowanych sygnalistów nadal będą działali sygnaliści opierający się na dotychczasowym prawie, pozbawieni ustawowej ochrony, a kierowani wewnętrznym poczuciem obowiązku i odpowiedzialności.

Jedna z definicji sygnalisty słusznie zauważa, że jest to termin powstały i powszechnie stosowany w anglosaskim kręgu kulturowym. W naszym kręgu kulturowym wciąż niestety pokutuje przeświadczenie, że informowanie o nieprawidłowościach to donosicielstwo.

Wprowadzenie prawnej definicji sygnalisty jest pierwszym krokiem do zmiany odbioru społecznego tych działań. Ale od tego, jak sygnalista będzie w niej określony, zależy, ile kolejnych kroków będzie potrzebnych, aby sygnaliści nie obawiali się w Polsce ujawniać.

 

[1] Definicja za wikipedia.org, https://pl.wikipedia.org/wiki/Sygnalista_(demaskator) (dostęp 28.02.2018).

[2] D. Głowacka, A. Ploszka, M. Sczaniecki, Wiem i powiem – ochrona sygnalistów i dziennikarskich źródeł informacji. Praktyczny przewodnik, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Warszawa 2016.

[3] Pismo Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 30.03.2009 (sygnatura RPO-606960-III/09/RP/AF).

[4] Opinia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka do: Poprawiony projekt ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 listopada 2017 r.

[5] Prace nad ustawą i proces jej konsultacji można obserwować na stronach Rządowego Centrum Legislacji: http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304351 (dostęp 28.02.2018).

Karol Krzyczkowski

Karol Krzyczkowski

W Forum Odpowiedzialnego Biznesu odpowiedzialny za portal internetowy, a także realizacje projektów, szczególnie wokół tematyki wolontariatu pracowniczego.

W FOB pracuje od sierpnia 2015. Wcześniej pracował w Centrach Wolontariatu między innymi w Gdańsku, Warszawie i Kielcach, w których odpowiedzialny był za przygotowywanie i realizację projektów. Absolwent Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych.