Jak sprawić, aby w polskich miastach żyło się lepiej?

Jak sprawić, aby w polskich miastach żyło się lepiej?

Rozmowę z Karoliną Maliszewską, prezeską Fundacji Sendzimira,  przeprowadził Tadeusz Joniewicz, menedżer projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Wywiad pochodzi z publikacji „17 wyzwań dla Polski – 17 odpowiedzi. Co firmy w Polsce mogą zrobić dla realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju?”, wydanej przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w październiku 2018 roku.

Pobierz publikację >>

***

„Zrównoważone miasta i społeczności”. Cel 11 w całości dotyczy rozwoju miast. Dlaczego temat ten jest tak ważny, że miasta dostały swój własny cel?

W miastach najwięcej się dzieje, w nich mieszka największa część populacji ludzkiej i będzie jej mieszkać coraz więcej. Cele zrównoważonego rozwoju, poza aspektami środowiskowymi, kwestiami zasobów i zanieczyszczeń, odnoszą się także do jakości życia ludzi, więc miasta są największym wyzwaniem, ale też największa szansą. Jeżeli będziemy obniżać negatywne oddziaływanie człowieka na środowisko w miastach, to mamy większą szansę rozwiązania niektórych istniejących poza nimi problemów. W mieście, gdzie wszystko jest skumulowane, na pewno niektóre problemy łatwiej jest rozwiązać. Można działać efektywniej i przez to przyczyniać się do realizacji wszystkich celów zrównoważonego rozwoju. Ale na razie miasta są przede wszystkim wyzwaniem, bo w tej chwili większość z nich działa w sposób niezrównoważony.

Jakie są główne wyzwania, przed którymi stoją miasta?

W Polsce głównym problemem jest zanieczyszczenie powietrza. Z jednej strony spowodowane funkcjonowaniem transportu – zarówno indywidualnego, jak i biznesowego – przy marginalnym udziale kolei (utaj dochodzi też kwestia bezpieczeństwa na drogach), a z drugiej  – mamy kwestię niskiej emisji czy w ogóle źródeł pozyskiwania energii. Dyskusja o samochodach elektrycznych w Polsce jest mało poważna, bo samochody działające na energii pozyskanej z węgla to najgorsze możliwe rozwiązanie. W Austrii, żeby używać samochodu elektrycznego. trzeba mieć podpisaną umowę na korzystanie z energii z OZE.

No ale dzięki samochodom elektrycznym nie będzie emisji spalin, będzie ciszej. To nie wystarcza?

Oczywiście, jeśli mówimy o czystej realizacji celu 11, to tak, przyczynia się to do realizacji celu na terenie miasta. Ale jeśli chodzi o ilość emisji i o efektywność energetyczną, to jest to tylko eksport zanieczyszczeń gdzie indziej. A mamy miasta, gdzie te zanieczyszczenia będą eksportowane. Zmniejszanie emisji spalin w Trójmieście poprzez zwiększanie smogu i emisji dwutlenku węgla na południu Polski nie wydaje się być najbardziej racjonalnym rozwiązaniem. Trzeba niezwłocznie odejść od węgla.

Czyli to, co robimy w naszym mieście. może oddziaływać na całą Polskę?

Działania na rzecz zrównoważonego rozwoju mogą być rzeczywiście skuteczne albo tylko eksportować problem gdzie indziej. Jeśli chodzi o wszelkie normy emisji czy standardy środowiskowe UE, to cały czas toczy się debata, na ile eksportujemy problem na Ukrainę czy do Chin. Jak wygląda przestrzeganie standardów środowiskowych w tych krajach? W Celach Zrównoważonego Rozwoju istotne jest poprawa sytuacji na całym świecie.

Ważne jest poczucie odpowiedzialności za to, co się dzieje w innych państwach czy regionach. W Polsce mamy bardzo wysoki poziom dobrobytu i jesteśmy już w miejscu, z którego powinniśmy innym pomagać, a nie uważać, że to oni powinni pomagać nam.

Cel 11 pozornie jest mało powiązany z sektorem prywatnym. Raczej patrzymy na niego z perspektywy polityki realizowanej przez samorządy. Gdzie jest tutaj miejsce dla biznesu?

Pierwszy obszar to styk samorządów z biznesem. To obszar ważny, ale i drażliwy. Ogromne pole do współpracy przy prywatyzacji usług komunalnych i w wielu innych dziedzinach.

Jednak głównym wyzwaniem w polskich miastach jest zarządzanie przestrzenią. Zjawisko suburbanizacji nie wynika jedynie z decyzji samorządów, ale też deweloperów i funduszy inwestycyjnych. W zarządzaniu przestrzenią ważna jest współpraca i planowanie długoterminowe, a nie realizacja inwestycji niepowiązanych z otoczeniem.

Czyli coś więcej niż tylko stosowanie się do przepisów i realizacja planów zagospodarowania?

Biznes może być liderem i wskazywać kierunki miastu. Dla mnie takim przykładem jest dotyczący inkluzywności projekt, który firma Skanska robiła z Fundacją Integracja. Chodzi o przygotowanie standardów związanych z dostępnością budynków, czyli coś, czego nie ma w polskim prawie, do czego nikt nie jest zobowiązany, ale biznes może to z własnej inicjatywy ulepszyć. Byłabym daleka od twierdzenia, że rolą biznesu jest tylko i wyłącznie realizacja tego, co ustali samorząd.

Odpowiedzialne postępowanie wynika z dbałości o własny interes w długim okresie. Biznes w tej chwili boryka się na przykład z problemem z kadrami, dlatego firmy będą lokowały się w miejscach, które oferują wysoką jakość życia, dobry poziom edukacji, coś przyciągającego wysoko wykwalifikowanych pracowników. Zmiana paradygmatu na taki, który zakłada współkształtowanie przez biznes otaczającej rzeczywistości, to jest ten model idealny.

Pamiętajmy, że w miastach duża część powierzchni jest prywatna. Firmy mają tam swoje siedziby, zakłady, otoczenie. Tu są wielkie możliwości zastępowania terenów uszczelnionych powierzchnią biologicznie czynną, budowania błękitno-zielonej infrastruktury itp.

Wiele miast w Polsce tworzy też plany adaptacji do zmian klimatu w dialogu z interesariuszami. Bez udziału przedsiębiorstw nie ma szans na ich wdrożenie.

To czynnik często niezauważany, a zmiany klimatu dotkną także polskie miasta. W czym głównie może się to przejawiać?

Przede wszystkim będą to skutki zmian globalnych, na przykład migracje wywołane przez susze. Gdy ludzie nie będą mieli gdzie mieszkać, to przyjadą do Polski, izolacja to fikcja.

Lokalne scenariusze klimatyczne wskazują też, że coraz częściej będą się zdarzały nagłe zjawiska pogodowe. Gwałtowne wiatry, przewracające drzewa, ulewy powodujące miejskie powodzie i paraliż miast. Żadne miasto europejskie nie podejmie wysiłku zbudowania kanalizacji burzowej, która odprowadzi całą wodę z gwałtownego zjawiska. Jest to nieopłacalne ze względu na koszty utrzymania, a często także niemożliwe.

To znowu problem samorządów, jak biznes może się w to włączyć?

Dużą szansą dla biznesu jest błękitno-zielona infrastruktura, przede wszystkim wprowadzanie rozwiązań opartych na przyrodzie (tzw. nature-based solutions). Przykładem jest właśnie zatrzymanie wody w krajobrazie miejskim – musimy ją zatrzymać na terenach zieleni, bo inaczej będzie nam zalewać piwnice, niszczyć infrastrukturę i wyłączać tereny spod możliwości wykorzystania. Odprowadzając ją natychmiast do Wisły i Bałtyku, tracimy ją, a woda opadowa też jest cennym zasobem. Możemy robić zbiorniki na deszczówkę, ale możemy też tworzyć elementy zieleni, które będą taką funkcję pełnić. Wpłyną na poprawę jakości życia, tworząc lepszy mikroklimat, poprawiając jakość powietrza w mieście, ale również pozwolą oszczędzić wodę, której mamy coraz mniej. Zielona infrastruktura powinna zastępować szarą tam, gdzie tylko jest to możliwe. Ogrody na dachach, zielone ściany, rezygnacja z tworzenia wielkich placów wyłożonych granitem od brzegu do brzegu, którymi nikt w lecie nawet nie przejdzie, nie mówiąc o tym, żeby tam usiadł i spędził czas. Wprowadzanie zieleni tam. gdzie się da. Ludzie potrzebują kontaktu z przyrodą. Teraz są go niemalże pozbawieni i nie wiemy, jaki to będzie miało wpływ na ich dobrostan.

Co oprócz zatrzymywania wody?

Problemem będą fale upałów. To dotyka przede wszystkim osoby starsze, ma realne wpływ na śmiertelność. Fale upałów będą się przedłużały, deszczów nie będzie mniej, ale będą występowały rzadziej. Nasili się zjawisko wysp ciepła – zwiększonej temperatury w najbardziej zurbanizowanych obszarach miasta. Elementy zielonej infrastruktury tę temperaturę obniżają. To mogą być różnice nawet kilkunastu stopni.

Jest też problem klimatyzacji. W Polsce dopiero będzie się nasilał, ale w krajach Azji Południowo-Wschodniej już jest jednym z najważniejszych wyzwań dotyczących zużycia energii.

Tak, docelowo obciążenie sieci energetycznej latem będzie większe niż zimą.

Jakie działania można podejmować w tym zakresie?

Firmy mogą kształtować rynek budownictwa biurowego. Jest możliwość stosowania standardów zrównoważonego budownictwa. Chodzi o wykorzystywane materiały, techniki budowy, obieg ciepłego i zimnego powietrza. Trzeba też chronić kliny napowietrzające, właściwie ustawiać okna względem stron świata – takich rozwiązań jest wiele.

Kolejne rozwiązanie wykorzystywane w zrównoważonych miastach to zagęszczanie. Zakłada, że mieszkaniec może zaspokoić swoje potrzeby bliżej domu, nie musi jechać do innej dzielnicy czy do centrum miasta. Jak wypracować dobrą politykę, żeby zagęszczanie nie polegało tylko na stawianiu kolejnych budynków mieszkalnych między już istniejące? Jaki może być tu pozytywny wpływ biznesu?

W miastach jest bardzo dużo różnego rodzaju terenów poprzemysłowych – tzw. brownfields – które mogą zostać zagospodarowane. Jednak nie jest to łatwe, trzeba rozebrać stare budynki itp. Inwestor czy firma realizująca projekty może zdecydować, że nie buduje na terenach przyrodniczych albo na obrzeżach miast.

W zagęszczaniu ważna jest dywersyfikacja funkcji, żeby ludzie nie musieli dojeżdżać z terenów podmiejskich do miasta, żeby załatwić różnego rodzaju sprawy – od zakupów przez przedszkole po pracę. Ale jednak trzeba zachowywać kliny napowietrzające, korytarze dla rekreacji, dla spędzania czasu wśród zieleni, trzeba sadzić drzewa wzdłuż ulic, żeby stanowiły ciągi chłodzące i niwelujące zapylenie z komunikacji samochodowej.

Najważniejszą rzeczą jest jednak to, by nie ingerować w działające rozwiązania systemowe. Polskie miasta były świetnie zaprojektowane i głównie presja biznesu sprawiła, że kliny zostały, na przykład w Warszawie, zabudowane. Samorząd do tego dopuścił, ale tego nie wymyślił.

Tutaj jest mnóstwo problemów. Na przykład mamy w Polsce przekonanie, że liczba ludności będzie się zwiększać. Jakby dodać plany rozwojowe polskich gmin, miast i miasteczek, to one są na Polskę 100-millionową, a nie taką, jak obecnie – ze spadającą liczbą ludności. W tej chwili mamy w miastach olbrzymie przestrzenie, które można by wykorzystywać lepiej, niekoniecznie ze szkodą dla terenów zieleni. Są miasta, które wokół siebie tworzą pasy zieleni, mające blokować ten rozrost, ale to – oczywiście – są decyzje samorządów.

Jak firmy inne niż deweloperskie mogą pozytywnie wpływać na rozwój miast pod względem urbanistycznym?

Po pierwsze, wybierając sobie siedzibę. Jeżeli zdecydują się na lokalizacje centralne, dobrze skomunikowane, promują wśród pracowników poruszanie się komunikacją miejską, rowerami czy pieszo, to jest właśnie pozytywne oddziaływanie. Tylko ten wybór miejsca jest ważny, bo co z tego, że promujemy dojazd na rowerze, jeżeli mamy siedzibę pod Warszawą czy Krakowem w odległości 20 km od najbliższego atrakcyjnego miejsca zamieszkania. Do takiej pracy wszyscy będą przyjeżdżać samochodami. I to są decyzje, które mają wpływ na kształtowanie przestrzeni publicznej.

Są też dobre praktyki współpracy firm z samorządami. Na przykład w Krakowie wiele firm bierze udział w zazielenianiu okolic, sadzeniu drzew w ramach akcji wolontariatu pracowniczego, działań integracyjnych. Pod tym względem świetnie w Krakowie działa Zarząd Zieleni Miejskiej, który udostępnia pakiety sponsorskie. Firmy mogą z nich korzystać i inwestować swoje pieniądze w kształtowanie przestrzeni.

Kolejny duży problem w naszych miastach to kwestia gospodarki odpadami, a wprowadzane rozwiązania dotyczące gospodarki obiegu zamkniętego to nie tylko kwestia procesów biznesowych, lecz także budowy kultury organizacji opartej na niewyrzucaniu, na wielokrotnym wykorzystywaniu tego samego zasobu, tego samego produktu, również w przypadku np. zwykłej pracy biurowej.

Warto też iść w stronę rozwiązań opartych na usługach. Na przykład nie kupuję ekspresu do kawy czy kopiarki, tylko je wynajmuję od producenta. Różnica jest taka, że teraz producentowi opłaca się wytwarzać produkt trwały, bo ma on służyć jak najdłużej. Podobnie zresztą może działać branża deweloperska. Jeżeli firma skoncentruje swój model biznesowy na zarządzaniu przestrzenią – wynajmie mieszkań i lokali użytkowych, obsłudze itp., i zostanie na wybudowanym przez siebie osiedlu, to też będzie miało pozytywny wpływ na jakość wykonania i układ urbanistyczny tego miejsca.

Na koniec wróćmy do zrównoważonego transportu. Jakie tutaj jest pole do działania dla firm? Czy przyszłością są elektryczne samochody dostawcze?

Przede wszystkim podejmujmy decyzje, które zmniejszą konieczność transportu. Weźmy prosty przykład. Jeżeli wszystkie firmy zrezygnują z kupowania wody butelkowanej, to już z miasta znika duża część transportu. Woda z kranu jest równie dobra i bezpieczna. W warszawskich podstawówkach podaje się ją dzieciom. Każda firma powinna przeanalizować swoje oddziaływanie i sprawdzić, z czego można zrezygnować, jakich produktów kupować mniej, jakie kupować lokalnie. Taka analiza, wykonana w wielu firmach, wpłynie na całą planetę.