Artykuł ekspercki

Innowacje wyrwą firmy z pułapki średniego rozwoju – rozmowa z Łukaszem Szternem

14 kwietnia 2019
Rozmowę z Łukaszem Szternem z Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej przeprowadził Tadeusz Joniewicz, menedżer projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Wywiad pochodzi z publikacji "17 wyzwań dla Polski – 17 odpowiedzi. Co firmy w Polsce mogą zrobić dla realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju?", wydanej przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w październiku 2018 roku.

Mała skala innowacji to jeden z najczęściej powtarzających się zarzutów wobec polskiej gospodarki. Niskie nakłady na B+R, mała liczba patentów… Jak to wygląda w praktyce?

Każda z tych kwestii ma swój obszar, w którym jest konkretny problem. Niska liczba patentów dotyczy w szczególności tych, które wychodzą swoim zakresem poza Polskę. Patent tylko na Polskę jest w praktyce mało użyteczny. Jeśli firma potrzebuje patentu, to ta ochrona powinna mieć szerszy zasięg geograficzny. Decyzja, gdzie patentować, jest ważną decyzją strategiczną, bo mało kogo stać na patent na cały świat – to są ogromne pieniądze. Podobnie jest z nakładami. Niskie są nakłady na badania i rozwój ogółem, a to istotny wskaźnik i państwo polskie próbuje go jakoś poprawić. Temu służą fundusze, dotacje itp. Ale wewnątrz tego mamy podział na nakłady ze sfery publicznej i nakłady ze sfery prywatnej. I to, co nas naprawdę boli, to są ciągle bardzo małe nakłady ze sfery prywatnej. Znaczy to, że firmy nie inwestują swoich pieniędzy w rozwój, w innowacje.

Dlaczego tak się dzieje?

Firmy się nie chcą rozwijać w kierunku innowacji, nie widzą takiej potrzeby.

Nie widzą potrzeby? Bo mogą być różne powody: mogą nie mieć środków, mogą być bariery administracyjne…

Nie, one nie planują rozwoju w kierunku wdrażania innowacji.

Można mówić o takim długoterminowym trendzie?

PARP w zeszłym roku wydał raport dotyczący sektora MŚP, z którego wynika, że ponad 75% firm nieinnowacyjnych nie planuje wprowadzania innowacji. To jest bardzo znacząca informacja. Pokazuje jak duża jest grupa przedsiębiorstw, do których powinniśmy trafiać.

Podobne wnioski wskazuje najnowszy raport Polityki Insight i Polskiej Rady Biznesu. Na poziomie centralnym środki są oferowane w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, a na poziomach regionalnych – w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych. Są bony na innowacje, bony na badania, badania na rynek, wszystko. Teoretycznie zasypujemy tę dziurę, także nie jest tak, że firmy nie mają dostępu do pieniędzy. Natomiast jak wygląda praktyka? W poprzedniej równolatce w Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka błędem było dawanie 100% finansowania. Teraz balansujemy, dajemy znaczny procent środków, ale jednak jakąś część trzeba wyłożyć z własnych pieniędzy. I okazuje się, że te instrumenty nie cieszą się oczekiwanym zainteresowaniem. Wszystkie pieniądze, które są wpychane w system, trafiają do już przekonanych, a nie do tych, których trzeba przekonać.

Jak można wyjaśnić ten brak zainteresowania?

Moim zdaniem to się wiąże między innymi z pułapką średniego rozwoju. Dla większości firm obecny polski rynek daje komfort funkcjonowania. Nie muszą zdobywać nowych rynków.

Czyli ta pułapka średniego rozwoju jest w tej chwili jeszcze komfortowa dla firm? Nie muszą się rozwijać ani nic zmieniać?

Tak. I nie widzą takiej potrzeby. Jak się jest firmą z Estonii, to nie ma wyjścia, trzeba wychodzić przed innych, rozwijać się, gdyż inaczej się zniknie z rynku, bo rynek estoński jest bardzo mały. W Polsce jakoś się uda, jakoś to będzie. Moim zdaniem to jest największy problem. W tej chwili nie są nim pieniądze, bo te pieniądze są. Dużo gorzej jest na poziomie motywacji.

Motywacji firm do zaangażowania?

Motywacji i popytu na innowacje.

Czyli trzeba uświadamiać firmom, że jeżeli za kilka lat przyjdzie kryzys, to dzięki innowacjom będą na lepszej pozycji?

To jest jeden z obszarów, które mogą motywować. Jeżeli firma nie podejmie działań teraz, to świat jej ucieknie.

Jakie jeszcze bariery w podejmowaniu innowacji można zaobserwować?

Być może barierą jest brak stabilizacji prawnej w Polsce. Ciągłe zmiany zasad i środowiska, w którym firmy funkcjonują. Przez to starają się „przeczekać”, nie podejmują żadnych działań, bo nie wiadomo, co z nich wyniknie i jakie nowe obowiązki za chwilę mogą się pojawić. Kolejna bariera we wprowadzaniu innowacji jest banalna – być może nie umieją?

I tutaj dochodzimy do Waszej roli – roli inkubatora przedsiębiorczości?

Też.

To co ma zrobić firma, jeżeli ma środki i rozumie, że za kilka lat na rynku sytuacja może być trudniejsza? Jak podejść do wprowadzenia innowacji?

Szczerze? Trzeba spróbować (śmiech). Trudno jest opracować jakiś linearny model wdrażania innowacji, który będzie pasował do wszystkich firm: identyfikacja problemu, badania, prototyp, wdrożenia, potem wprowadzanie poprawek – zmiennych jest zbyt dużo. Nie da się przewidzieć wszystkich możliwych zwrotów akcji. Trzeba być przygotowanym na to, że nie ma oczywistego planu, możliwe, że trzeba będzie zrobić krok w tył, próbować inaczej. To, oczywiście, dotyczy małych i średnich firm.

A jak to może wyglądać w dużych przedsiębiorstwach?

Jeśli spojrzymy statystycznie, to właśnie innowacje wdrażane przez duże przedsiębiorstwa czy multinarodowe korporacje są najistotniejsze. To są organizacje, których wdrożenia, innowacje rzeczywiście wpływają na rynek. Jednocześnie trzeba podkreślić, że te firmy mają wielkie budżety na działalność B+R i swoje procedury. Ich przekonywać nie trzeba.

Jak możemy zmienić tę sytuację?

Moim zdaniem powinniśmy zacząć się inaczej traktować. Tradycyjne przekonanie jest takie, że przedsiębiorca nie zrozumie się z naukowcem, ponieważ naukowiec ma inne cele. Naukowiec chce poznawać świat, dążyć do prawdy i ma inną perspektywę czasu. Może zrobić badanie, którego wynik będzie za dwa lata. Przedsiębiorca chce zarabiać pieniądze i potrzebuje wyniku badania bardzo szybko. To jest taka tradycyjna dychotomia. No i tutaj pojawiają się Centra Transferu Technologii oraz instytucje takie jak Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej, które mają wyrównywać te poziomy oczekiwań. Z jednej strony mają tłumaczyć naukowcowi, że jeżeli współpracuje z przedsiębiorcą, to czeka on na konkretny efekt i chciałby, żeby był on w miarę szybko. Z drugiej strony, gdy przedsiębiorca przychodzi do naukowca, to często trzeba mu wytłumaczyć, że dla naukowca temat musi być interesujący badawczo.

Jednak wydaje mi się, że powinniśmy przestać budować te relacje według wzoru zamawiający (przedsiębiorca) – wykonawca (naukowiec). Ta relacja rynkowa powoduje, że musimy czekać na inicjatywę przedsiębiorcy, który musi chcieć się rozwijać. On musi przyjść do szkoły wyższej albo do instytutu i zamówić badanie. A uczelnia też nie chce chodzić po rynku i apelować „przyjdźcie do mnie”.

Brakuje partnerskiego podejścia?

To właśnie najbardziej mnie boli, że nie ma tutaj partnerstwa, chęci głębszej współpracy. Nie na zasadzie, że „ja ci zapłacę, jak coś mi dostarczysz”, tylko określania wspólnego celu. Przy tej drugiej formule przedsiębiorca nie tylko zamawia, lecz także włącza się w proces badawczy czy proces nauczania. Jest cały czas przy dochodzeniu do odpowiedzi. Oprócz użytecznego dla niego wyniku prac, efektem takiej współpracy mogą być nowe zajęcia na uczelni, prace dyplomowe, coś nawet małego, ale wyjątkowego.

My w CZIiTT PW próbujemy przełamać tę sytuację. Na Politechnice Warszawskiej jest na przykład nasz Dział Rozwoju Innowacyjności Młodych Naukowców, który zajmuje się nowoczesnymi metodami nauczania i wdrażaniem ich na uczelni. Przykładem jest Kreatywny Semestr Projektowy (KSP). Program KSP to dodatkowe semestralne zajęcia projektowe, realizowane na poziomie centralnym Politechniki Warszawskiej. Podczas nich studenci I i II stopnia z różnych wydziałów PW realizują w grupach otwarte zadania projektowe. Do realizacji projektów wykorzystywana jest metodyka PBL (Problem Based Learning) oraz DT (Design Thinking). Tematy projektów pochodzą zwykle od podmiotów zewnętrznych, w tym partnerów biznesowych i samorządowych. I te organizacje pomagają grupom w próbie znalezienia rozwiązania.

Czyli jeżeli przedsiębiorca zdecyduje, że chciałby faktycznie coś zmienić, wprowadzić jakieś nowe rozwiązania, to z kim powinien się kontaktować? Czy z taką jednostką, jak CZIiTT PW, która zajmuje się koordynacją całego procesu, czy raczej musi znaleźć sobie konkretny wydział i osobę zajmującą się tym problemem?

W tej chwili większość uczelni ma regulaminy dotyczące współpracy z biznesem, tak że te ścieżki są jakoś poukładane. Na Politechnice Warszawskiej takim miejscem jest CZIiTT PW, a w szczególności jego Dział Komercjalizacji i Transferu Technologii. CZIiTT PW jest punktem kontaktowym dla firm, które przychodzą i czegoś szukają. Pracownicy tego działu są osobami, które najwięcej wiedzą o tym, co się dzieje w różnych zespołach badawczych na wydziałach, gdzie można poszukać wiedzy, gdzie znaleźć ludzi, którzy mogą przedsiębiorcy pomóc. To działa, oczywiście, w dwie strony. Naukowcy, którzy mają efekt swojej pracy, chcą go opatentować, też przychodzą do nas i my się zajmujemy tą procedurą. Oczywiście, nie da się zastąpić relacji bezpośrednich przedsiębiorca–naukowiec. Oni mogą się poznać na targach, na konferencji, mogą zacząć rozmawiać i dojść do tego, że mają wspólne pole do działania. Rolą naszych ośrodków jest też zapewnienie przejrzystości całego procesu.

Co jeszcze mogą zaoferować takie ośrodki jak CZIiTT PW?

Przede wszystkim oferujemy większe możliwości. Dam przykład. Przychodzi przedsiębiorca, który ma wyzwania związane ze sztuczną inteligencją, pomysł włączenia jej w proces biznesowy czy tworzenie nowego produktu. Rzecz w tym, że na Politechnice Warszawskiej ośrodków, które przynajmniej w teorii mogłyby wejść do współpracy, jest kilka. Wchodząc w relację z uczelnią, przedsiębiorca ma dostęp do całego ich spektrum.

Jeśli przychodzi firma i mówi, że ma pomysł na zastosowanie tej sztucznej inteligencji w produkcie, to jak taka współpraca wygląda w praktyce?

Zazwyczaj szukamy jakiejś formuły sfinansowania tych prac, na przykład poprzez wspólny projekt badawczy. Mamy przykłady współpracy, gdzie wspólny cel jest realizowany wspólnymi nakładami. Na przykład jako Politechnika jesteśmy członkiem konsorcjum Polski E – bus, tworzącego autobus elektryczny. Widząc korzyści wychodzące poza jednorazowe wykonanie jakiejś pracy zleconej, idące bardziej w kierunku nowych kierunków edukacyjnych, nowych kursów, angażujemy się w większym stopniu. A jeśli chodzi o projekty badawcze, to zazwyczaj jest tak, że mogą być sfinansowane po prostu jako praca zlecona na rzecz uczelni.

Czyli formy są różne w zależności od potrzeb…

W zależności od potrzeb, ale też trochę od możliwości finansowych przedsiębiorcy. Istotna jest także własność intelektualna. Niektóre projekty pozwalają przedsiębiorcy zatrzymać pełną władzę nad wynikami badań, a niektóre każą konsorcjantom podzielić się nimi.

A jak wygląda ten proces, jeśli to uczelnia coś wymyśliła i chce to gdzieś na zewnątrz sprzedać?

Najczęściej jest to licencjonowanie technologii albo sprzedaż praw własności intelektualnej. Zazwyczaj jednak uczelnia nie chce się pozbywać wszystkich praw. Na Politechnice Warszawskiej jest katalog technologii, które można licencjonować. Każdy może tam zajrzeć, bo jest publikowany na stronie internetowej Instytutu Badań Stosowanych. No i jest jeszcze druga ścieżka, gdzie komercjalizacja jest realizowana za pomocą spółek spin-off, w których uczelnia pośrednio obiera udziały. Tam zespoły naukowe w jakiejś części są przekształcane w zespoły firmy, która ma wejść na rynek i komercyjnie działać, wykorzystując opracowaną technologię. Na Politechnice mamy kilka przykładów takich przedsiębiorstw. Jedne działają z większym sukcesem, inne nie do końca sobie radzą. Takim pozytywnym przykładem jest firma ChipCraft Sp. z o.o., założona przez naukowców z Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych, która jest lokatorem Inkubatora Innowacyjności będącego częścią Centrum. To jest taki doskonały przykład akademickiej spółki spin-off. Efekt pracy badawczej zespołu naukowego był na tyle interesujący, że ostatecznie powstała z tego spółka. Takich spółek na Politechnice od 2013 czy 2014 roku powstało już kilkanaście. My jako Inkubator Innowacyjności wspieramy kolejne zespoły, które są na tej ścieżce.

Czyli uczelnie nie zamykają się na firmy prywatne?

Nie, teraz to już niemożliwe. Nie ma możliwości powrotu do tego, że uczelnia jest za murem i nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym.

 

 

 

Autorzy

Tadeusz Joniewicz

Tadeusz Joniewicz

Pracuje w FOB od maja 2017 r., odpowiada m.in. za Konkurs Raporty Społeczne oraz promowanie Celów Zrównoważonego Rozwoju.

Wcześniej kierował projektami promującymi zrównoważone zamówienia publiczne i odpowiedzialne praktyki w łańcuchu dostaw sprzętu elektronicznego pracując w Fundacji CentrumCSR.PL. Współtworzył też ważne międzynarodowe wydarzenia organizowane przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.

Ukończył Nauki Polityczne i Studium Europy Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim. Jest przewodnikiem turystycznym po Bieszczadach i Beskidzie Niskim, przez wiele lat działał w Studenckim Kole Przewodników Beskidzkich w Warszawie.