Czym żyje wolontariat w skali globalnej – wnioski po IAVE World Volunteer Conference 2018

Czym żyje wolontariat w skali globalnej – wnioski po IAVE World Volunteer Conference 2018

Między 17 a 20 października miałem okazję uczestniczyć jako delegat Forum Odpowiedzialnego Biznesu w 25 Światowej Konferencji poświęconej Wolontariatowi, organizowanej przez International Association for Volunteer Effort (IAVE). Organizatorzy zapowiadali, że konferencja jest przeznaczona dla „wszystkich, którzy zarządzają wolontariatem w swojej organizacji, w swojej społeczności lub na poziomie krajowym lub globalnym (…)” dzięki czemu wśród ponad 700 uczestników spotkać można było praktyków i liderów różnych organizacji, inicjatyw i działań wolontariatu pracowniczego prawie ze wszystkich kontynentów.

25th IAVE World Volunteer Conference, foto: Annette Zoepf25th IAVE World Volunteer Conference, foto: Annette Zoepf

Większość konferencji skupiała się tak naprawdę na rozmowach kuluarowych i networkingu i to tam odbywały się najciekawsze dyskusje i wymiana doświadczeń. Powtarzały się też dość często te same tematy, które pokazywały w którą stronę będzie rozwijał się globalny wolontariat i jakie są obecnie jego największe wyzwania.

Pozwoliłem sobie więc na krótka analizę tego, czym żyje świat wolontariatu i czego możemy się spodziewać w nadchodzących latach. Tematy te są o tyle dla nas ważne, że na pewno w Polsce nas nie ominą, a od nas zależy, czy będziemy w czołówce krajów, które zaczęły się nimi zajmować, czy w ogonie.

1. SDGs washing

Podczas konferencji nie trzeba było nikomu tłumaczyć czym są SDGs i jak wygląda Agenda 2030. Temat agendy był omawiany przy tym nie w teorii, ale w praktyce – na konkretnych przykładach z konkretnych krajów, którymi uczestnicy chwalili się na wyścigi. W tym porównaniu wypadamy nie najgorzej i mamy czym się pochwalić, chociaż w zakresie samego wolontariatu pracowniczego w Polsce mogło by być moim zdaniem znacznie lepiej.

Główny wskazywanym problemem był SDGs washing – działania wolontariatu pracowniczego wskazywane przez biznes jako wpisujące się w cele zrównoważonego rozwoju, przy czym nie przekładające się na żadne wskaźniki gwarantujące realizację celu na poziomie krajowym czy globalnym. W SDGs washing wpisują się tez wszystkie działania ze znikomymi efektami długofalowymi.

Czy jednorazowa zbiórka żywności na rzecz osób zagrożonych wykluczeniem zmieni ich sytuacje w dłuższym okresie? Czy daliśmy im rybę czy wędkę? Dość łatwo jest takie działanie wpisać w SDGs i ponieść dalej w świat w informacjach prasowych pokazując „odpowiedzialność” firmy. Ale przy takim działaniu wskaźniki realizacji SDGs na poziomie lokalnym i globalnym jak na złość ani drgną.

2. Mierzenie oddziaływania (impact)

Mierzenie oddziaływania projektów społecznych było wskazywane jako pierwszy i najważniejszy sposób unikania SDGs washing. Przy czym główna trudnością w tym zakresie są spore wymagania w stosunku do wszystkich organizatorów. Oddziaływanie można mierzyć dopiero po zakończeniu projektów społecznych. Bardzo ciężko jest je wpisać w działania projektowe każdego organizatora wolontariatu, niezależnie od sektora z którego pochodzi.

O ile sam temat wygląda łatwo, to był powodem wielu kuluarowych debat i dyskusji: Skąd biznes i organizacje społeczne mają mieć zasoby, żeby wrócić do projektów realizowanych ponad rok temu i żeby sprawdzić co zmieniły one wśród interesariuszy? Co zrobić, kiedy badanie naszego oddziaływania pokaże, że właściwie to, co robimy, nie zmienia nic? Czy istnieją łatwe w zastosowaniu metody i narzędzia? Czy specjaliści, którzy wiedzą jak z nich korzystać będą w naszych sektorach „zawodem przyszłości”?

3. Wolontariat w odpowiedzi na klęski żywiołowe

Jeśli mamy w Polsce czego się uczyć, to na pewno jest to wspieranie struktur społecznych w odpowiedzi na klęski żywiołowe. Konferencja pokazała wiele dobrych praktyk płynących z krajów azjatyckich, ale przede wszystkim z Indonezji, która sama siebie określa jako „supermarket z klęskami żywiołowymi” („supermarket of disasters”).

Podatność naszego kraju na nagłe zjawiska pokazuje historia ostatnich lat oraz chociażby projekt dokumentu „Polityka ekologiczna państwa 2030” w którym przeczytać można, że:

„Najważniejsze prognozowane oddziaływanie dla obszaru Europy Środkowo-Wschodniej obejmuje: częstsze ekstrema temperatury, większą intensywność opadów mogącą powodować powodzie o każdej porze roku, wzrost częstotliwości i intensywności huraganów, a także częstsze występowanie susz oraz związanych z tym strat w produkcji rolnej i zwiększonego ryzyka pożarów lasów”.

Brakuje nam spójnego systemu i wiedzy jak się w takich przypadkach zachować. W trakcie rozmów urzekło mnie to, że tam, mówi się o bezosobowym „systemie”, nie o konkretnej organizacji niosącej pomoc. System umożliwił odpowiednie skanalizowanie pomocy wszystkich podmiotów przeciwdziałając dublowaniu się struktur, przeszkadzaniu sobie nawzajem i przerostu struktur zarządzania.

W tej kwestii szeroko dyskutowany był przykład niektórych azjatyckich krajów, które w wyniku tegorocznych huraganów zrezygnowały z pomocy zagranicznych wolontariuszy – po prostu tam, gdzie działał system, ta pomoc nie była potrzebna, a niektóre organizacje zagraniczne nie potrafiły się w tym systemie odnaleźć.

Mamy dużo do zrobienia, żeby nasze krajowe pospolite wolontariackie ruszenie w przypadku klęsk żywiołowych zastąpić sprawnym systemem. Szczególnie, że klęsk, zgodnie z przewidywaniami będzie więcej i będą silniejsze, więc na brak potrzeb pomocy nie będziemy w najbliższych latach narzekać.

4. „Bottom up” – czyli organizowanie społeczności „od dołu”

Żyjemy w dobie kryzysów zaufania. Spada zaufanie zarówno do rządów i organizacji ponadnarodowych, jak i do wszystkich zinstytucjonalizowanych form organizowania się społeczności, czyli między innymi dużych, rozpoznawalnych organizacji pozarządowych. Dość łatwo jako organizacje pozarządowe dajemy się zresztą punktować, przede wszystkim za to, że im bardziej jesteśmy zinstytucjonalizowani, tym bardziej działamy w oderwaniu od tej społeczności, której problemy chcemy rozwiązywać.

W każdej dyskusji pojawiały się głosy, że społeczności trzeba słuchać, szczególnie, jeśli chce ona rozwiązać swoje problemy sama. Słuchać jej bezpośrednio a nie poprzez duże organizacje. Pozwolić na to, żeby ludzie sami organizowali się wokół problemów bez żadnych zbiurokratyzowanych form rejestrowania swojej grupy i aktywności.

W tych dyskusjach dość naturalnie pojawiły się pytania, czy wolontariat pracowniczy nie rozwiązuje problemów za społeczność, na rzecz której działa? Jak można zorganizować działania wolontariatu pracowniczego, który wspiera społeczność, ale nie rozwiązuje problemów za nią? Czy w ramach wolontariatu pracowniczego możemy uczyć społeczność jak się zorganizować?

Zmiana optyki

Konferencja była dla mnie przede wszystkim możliwością zmiany postrzegania problemów wolontariatu z lokalnych na globalne. Była też źródłem wielu inspiracji i tematów do przemyśleń.

Konferencja IAVE, największe tego typu globalne spotkanie osób zaangażowanych w zarządzanie wolontariatem, organizowana była w tym roku w Augsburgu – czyli dosłownie za miedzą. Tym bardziej zastanawiające dla mnie jest to, że brakowało na niej reprezentantów Polski. To, czego moim zdaniem brakuje wolontariatowi w Polsce, to możliwość oceny tego co robimy z właśnie perspektywy globalnej. Moim zdaniem na razie wygląda to tak, że utknęliśmy na naszym podwórku i pomimo tego, ze mamy wiele rzeczy, z których możemy być dumni, to nie widać nas na świecie. Mamy też potencjał do adaptowania dobrych praktyk, ale z prędkością wdrażania się w globalne trendy jest u nas różnie.

Konferencja organizowana jest co 2 lata i każda jej edycja przenosi się na inny kontynent. W 2020 zobaczymy się ponownie w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mam nadzieję, że będzie nas tam więcej i będziemy mogli pokazać, co przez ten czas zdołaliśmy zrobić.

Karol Krzyczkowski

Karol Krzyczkowski

W Forum Odpowiedzialnego Biznesu odpowiedzialny za portal internetowy, a także realizacje projektów, szczególnie wokół tematyki wolontariatu pracowniczego.

W FOB pracuje od sierpnia 2015. Wcześniej pracował w Centrach Wolontariatu między innymi w Gdańsku, Warszawie i Kielcach, w których odpowiedzialny był za przygotowywanie i realizację projektów. Absolwent Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych.